Opus Dei nie jest zakonem, działa w strukturach Kościoła rzymskiego, zaś z życzliwą pomocą Jana Pawła II uzyskało status prałatury personalnej i suwerenność, którą zwalczać zaczął jako ortodoksję papież Franciszek, a po nim Leon XIV. Papieże, którym zależało i zależy na pozbyciu się ultrakonserwatywnego balastu duszącego Kościół katolicki, podjęli wysiłki, by
pozbawić Dzieło przywilejów,
jak jego funkcjonowanie poza strukturami hierarchicznymi. „Opus Dei odpowiada jedynie przed papieżem, co zapewnia mu bezprecedensową swobodę działania w dowolnym miejscu. Takie specjalne uprawnienia przyznano organizacji na początku lat 80., gdy Watykan borykał się z poważnymi trudnościami natury finansowej. Mówiło się wtedy, że Stolicy Apostolskiej udało się z nich wybrnąć dzięki pomocy Opus Dei”.
Istotą bytu Opus Dei od początku było zgromadzenie wokół idei księdza Escrivy ludzi młodych, zdolnych, bogatych i skłonnych do podporządkowania się. Opus Dei, korzystając z życzliwej aury hiszpańskiego faszyzmu i poparcia gen. Franco, zaczęło budować strukturę najpierw w Madrycie, potem w innych miastach kraju, wreszcie poza jego granicami. „Kreowało się na zrzeszenie zwykłych katolików, wśród których zdecydowaną większość stanowią lekarze, prawnicy i nauczyciele, mający żony i dzieci i starający się w codziennym życiu dawać świadectwo wiary”.
Subskrybuj