R E K L A M A
R E K L A M A

Dzień objawienia. Recenzja Skiby

Dojrzały reżyser Steven Spielberg wraca do dziecięcych marzeń. Bardzo podoba mi się taka nietypowa postawa. Większość z nas na starość popada w zgnuśnienie i zgniły życiowy cynizm zwany rozsądkiem. A jest to tylko wygoda i lenistwo, które pozwalają nam na życiową kapitulację wobec dawnych ideałów i pragnień.

Fot. kadr z zapowiedzi

Spielberg ciągle chce marzyć i wysmażył nam nowy film o kontaktach z obcymi cywilizacjami. Wszyscy pamiętamy jego słynny film „E.T”., w którym Elliott, czyli mały, samotny chłopiec z przedmieść, zaprzyjaźnia się z kosmitą i pomaga mu wrócić na swoją planetę. A nie jest to łatwe, bo przeszkadzają w tym dorośli, głównie agencje rządowe, które chcą wykorzystać obcego do eksperymentów i badań.

Film stał się dla ówczesnego pokolenia dzieciarni wręcz kultowy, wylansował też model nowego roweru zwanego BMX. W najnowszym filmie pt. „Dzień objawienia” nie ma tak przebojowego gadżetu, ale jest tajemnica, dynamiczna akcja i obce cywilizacje oraz ponownie źli ludzie z agencji rządowych.

Tym razem kosmici skontaktowali się z ludźmi poprzez czerwonego małego ptaszka, który objawia się znanej prezenterce pogody z lokalnej telewizji. Ptaszek sprawia, że pogodynka, w czasie gdy miała opowiadać o opadach deszczu i słoneczku, zaczyna mówić językiem kosmitów. Przesłanie z kosmosu jest w stanie odczytać jedynie pewien zbuntowany naukowiec, były pracownik firmy, która od lat ukrywa przed światem fakt, że obcy już dawno trafili na naszą planetę.

Z jednej strony mamy więc grupę szlachetnych ludzi, którzy chcą ujawnić prawdę o kosmitach, a z drugiej – całą masę zawodowych agentów, którzy zrobią wszystko, aby tę prawdę ukryć. Są brawurowe pościgi, strzelaniny i sceny z telepatycznym wnikaniem w czyjąś osobowość. W połowie filmu napięcie i akcja, niestety, siadają jak emeryt na miejscu dla niepełnosprawnych w tramwaju i robi się trochę nudno.

Spielberg nie byłby sobą, gdyby choć o milimetr nie chciał naprawić świata. A przesłanie od reżysera brzmi: empatia jest cechą istot wyższych, a dzisiejszy świat, który z taką radością szykuje się do kolejnej globalnej wojny, musi się opamiętać.

Może to i naiwne przesłanie, ale jakże dziś potrzebne i ważne. W filmie jest scena, gdy szlachetnym zwolennikom prawdy udaje się pokazać skrywane taś my na wizji. Widzimy, jak kolejne stacje telewizyjne przerywają swe programy, by nadać te materiały. Wszyscy popadają w zdumienie, a niektórzy nawet płaczą.

Niestety, dzisiejszym światem już dawno rządzi internet. Telewizja może pokazać nawet najbardziej szokujące materiały, ale jeśli nie przebiją się one do zamkniętych baniek internetowych, to z ujawnienia „prawdy” wyjdą nici. Żyjemy bowiem pod ciężarem sterowanych algorytmami tzw. mediów społecznościowych, które często kreują absolutnie fałszywe światy i alternatywną rzeczywistość.

Ocena: Pełna fala 

2026-06-26

Krzysztof Skiba