Opowieść o brutalnym przestępcy, który po latach wychodzi z więzienia i mści się na swoim adwokacie, bo w jego opinii popełnił całą masę błędów i pokpił sprawę, znamy już z kilku odsłon. W filmie z 1962 r. w rolę charyzmatycznego przestępcy wciela się Robert Mitchum. W 1991 r. po raz kolejny tę historię opowiedział nam sam Martin Scorsese, a w rolę zwolnionego przestępcy Maxa Cady’ego wcielił się demoniczny Robert De Niro. Film jest świetny, dostał wiele nominacji do nagród.
Tym razem otrzymujemy cały serial, a brutalnym mścicielem jest Javier Bardem. Sądziłem, że nie da się z tej historii wycisnąć już żadnych ożywczych soków, ale nie miałem racji. To bezapelacyjnie najlepszy thriller do obejrzenia w te wakacje.
Historia jest rozciągnięta na dziesięć pięćdziesięciominutowych odcinków, a każdy z nich wciąga nas niczym gigantyczny odkurzacz. Urok Bardema powoduje z kolei, że mimo narastającej grozy i napięcia ogląda się tę znaną historię z żywym zainteresowaniem. Twórcy serialowej wersji oczywiście poprzestawiali w tej opowiastce liczne klocki. Adwokatem, który zawiódł oskarżonego, jest tu kobieta (świetna Amy Adams), jej mąż z kolei to prokurator (Patrick Wilson), który przyczynił się do skazania Maxa Cady’ego na długoletni pobyt w więzieniu. Cady jest więc podwójnie zmotywowany do zemsty na pani adwokat.
W poprzednich wersjach mściciel dobierał się psychicznie do córki adwokata, tym razem rodzina jest większa i Bardem miesza w głowie najpierw synowi, a potem córce adwokatki. Rozbudowane są też wątki z przeszłości, poznajemy rodzinę Maxa Cady’ego, a sam mściciel nie jest już gwałcicielem, tylko mordercą fałszywie oskarżonym o zbrodnię.
„Przylądek strachu” to opowieść o utracie równowagi. O tym, że wiodąc wygodne życie na wysokim poziomie, możemy to wszystko stracić, gdy tylko obudzą się demony przeszłości. To także film o fałszywych oskarżeniach i o manipulacji. Tematy, które mimo że dzieją się gdzieś daleko w Ameryce, a historia pozornie nas nie dotyczy, wydają się niepokojąco znajome.
To także film o stracie, którą każdy kiedyś przeżywa i na którą nikt nie jest gotowy. Świetne kino poparte doskonałym aktorstwem. Oprócz magnetyzującego Bardema warto zauważyć walczącą o swoją rodzinę Amy Adams, której rola w kilku pierwszych odcinkach wydaje się mocno zachowawcza, ale z czasem rozgrzewa się do czerwoności. Świetnie radzi sobie także Patrick Wilson w roli prokuratora oraz Malia Pyles w roli psychicznej córki Maxa, a także Juliette Lewis jako pomylona Crystal.
Już ten zestaw aktorski gwarantuje świetną rozrywkę, a ponieważ lubimy się bać przed ekranem, więc w te wakacje nie znajdziecie lepszego serialu z dreszczykiem, chyba że kogoś bawi rozpad PiS, ale to już nie thriller – to komedia.
Ocena: Wysoka fala