R E K L A M A
R E K L A M A

Bratanek Pabla Escobara kocha Zakopane! Rozmowa z ARTUREM GÓRSKIM

Rozmowa z ARTUREM GÓRSKIM, dziennikarzem śledczym.

Fot. Wikimedia

– Słuchaj, zacznijmy od samego początku, bo to brzmi jak scenariusz mocnego kina akcji. Jak to się w ogóle stało, że polski dziennikarz śledczy wsiadł do samolotu, przeleciał na drugi koniec świata i wszedł do jednego z najcięższych więzień globu – La Picota?

– Jeśli chodzi o tę dramatyczną stronę, to po prostu przez dużą część życia zawodowego pcham się w miejsca uważane za niebezpieczne. Była wojna na Bałkanach, były wyjazdy „za Bug” i książki o rosyjskiej mafii, były gangi Izraela i czas spędzony w Ziemi Świętej. Kiedy więc dostała mi się taka propozycja, to nie tyle się nie wahałem, co raczej od razu byłem na „tak”. A zaczęło się od kontaktu z panem Jackiem Semergą. To Polak osadzony właśnie w La Picota. Trzeba zrozumieć, że to nie jest zwykły kryminał. To miejsce dla „celebrytów kryminalnych” – trafiają tam szefowie największych światowych grup przestępczych, którzy czekają na ekstradycję. Przed moją wizytą był tam na przykład szef Camorry czy zastępca szefa Clan del Golfo – organizacji handlującej narkotykami na skalę znacznie większą niż dawne klany Escobara. Pan Jacek po prostu zaproponował mi przyjazd.

– I tak po prostu tam wszedłeś? Przecież to Kolumbia, a ty nie jesteś turystą zwiedzającym muzea.

– No właśnie nie było to takie proste. Najpierw chciałem to zrobić zgodnie z „regułami gry”, czyli legalnie. Wystąpiłem do zakładu karnego z prośbą o wpuszczenie, nawet próbowałem się „podlizać” i prosiłem o wywiad z naczelnikiem. Powiedziano mi, że zgodę musi wyrazić INPEC, czyli ichniejszy zarząd więziennictwa. Potem, że prokuratura generalna. Pisma krążyły miesiącami, prawie otarły się o gabinet prezydenta. Nigdy nie dostałem odpowiedzi na „nie”, ale też nigdy na „tak”. Skoro nie chcieli mnie oficjalnie, postanowiliśmy z Jackiem, że wejdę jako… rodzina. Powiem ci uczciwie, miałem pietra, bo oni w papierach już mieli moje nazwisko z tych oficjalnych próśb, a tu nagle pojawiam się jako jakiś bratanek. Ale wpuścili mnie.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-11

Krzysztof Krasiński