Jak do tego doszło?
Było pół godziny do rozpoczęcia porannej mszy, kiedy na teren Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu wszedł nieznany mężczyzna. Dziennikarze portalu Interia ustalili, że napastnik najpierw wtargnął do klasztornej kuchni. Od początku miał zachowywać się agresywnie, chciał szklankę wody. – Kiedy jeden z księży zwrócił mu uwagę, że w kuchni mogą przebywać tylko pracownicy, wziął nóż i go zaatakował – relacjonowała Polskiej Agencji Prasowej pracująca w klasztorze 40-letnia Ukrainka Katia.
Na pomoc przybiegły kolejne osoby, które 31-latek także atakował. – Ksiądz Marek został pchnięty, przewrócił się na posadzkę, wtedy został dźgnięty nożem. Ksiądz Stanisław został ugodzony w konfesjonale, ksiądz Adrian – na śniadaniu w stołówce – przekazał w rozmowie z Polsat News pan Stanisław, który pojawił się w pobliżu opactwa po przybyciu karetek.
Akcja ratunkowa
– Około godz. 9.30 policjanci otrzymali zgłoszenie, że na terenie jarosławskiego opactwa przy ul. Benedyktyńskiej obywatel Ukrainy zaatakował nożem mężczyznę. Na miejsce natychmiast skierowano funkcjonariuszy – wyjaśniała portalowi Nowiny24.pl asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowa komendanta powiatowego policji w Jarosławiu. – Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze ustalili, że napastnik zaatakował nożem łącznie czterech mężczyzn i jedną kobietę.
Subskrybuj