To były sekundy… Sprawczyni wypadku skazana na pięć lat

Na pięć lat pozbawienia wolności zgierski Sąd Rejonowy skazał Agnieszkę Z. Kobieta odpowiadała za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w którym zginęło troje motocyklistów: Beata J., Tomasz G. i Przemysław B. Zmarli osierocili czworo dzieci.

Fot. Rawpixel/Piotr Kamionka

 Do wypadku doszło 8 maja 2021 r. na obrzeżach Aleksandrowa Łódzkiego. Oskarżona Agnieszka Z. milczała w trakcie śledztwa i dopiero na pierwszej rozprawie złożyła krótkie wyjaśnienia. Tamtego majowego wieczoru, kiedy doszło do tragedii, jechała z restauracji z jedzeniem.

– Przede mną jechał niepewnie jakiś samochód – wyjaśniała oskarżona. – Chciałam się od niego oddalić. Gdy byłam na prostej drodze z dobrą widocznością, wyprzedziłam to auto jadące przede mną. Kontynuowałam wyprzedzanie, gdy nagle przede mną pojawił się motocykl. To były ułamki sekund. Straciłam przytomność i obudziłam się na drzewie.

Na więcej szczegółów ze strony oskarżonej nie było co liczyć. Kobieta zapowiadała bowiem, że będzie odpowiadała wyłącznie na pytania swoich obrońców. Tych interesowało jedynie, czy widziała motocykle, zanim zaczęła wyprzedzać. Agnieszka Z. zapewniała, że żadnych motocykli i przeszkód do wyprzedzania nie było.

W czasie śledztwa ustalono, że oskarżona jechała nawet z prędkością 120 km/godz. W trakcie wyprzedzania jadącego przed nią jaguara zjechała na lewy pas ruchu. Następnie powróciła na prawy pas, po czym zaczęła wyprzedzać opla corsę. Wtedy doprowadziła do zderzenia z jadącymi z naprzeciwka motocyklami, które jechały z prędkością 90 – 100 km/godz.

Sędzia Monika Pawlica, wydając wyrok, podkreśliła, że również nadmierna prędkość, z jaką jechali motocykliści, była przyczyną wypadku. Prokurator Michał Janowski żądał dla oskarżonej 7 lat pozbawienia wolności. W swojej mowie końcowej powoływał się na zeznania naocznych świadków. Oni w przeciwieństwie do Agnieszki Z. zapamiętali te kilka tragicznych minut zupełnie inaczej. Klaudia M. była pasażerką jagura, którego jako pierwszego wyprzedzała oskarżona:

– Jechaliśmy z narzeczonym z Aleksandrowa Łódzkiego z normalną prędkością około 50, może 60 km/godz. W pewnym momencie wyprzedziło nas auto – wyjątkowo brawurowo. Narzeczony skomentował ten manewr niecenzuralnie.

Po odczytaniu protokołu przesłuchania sporządzonego podczas śledztwa wiadomo, że Patryk L., który kierował wówczas jaguarem, stwierdził:

– Zobacz, co za debil!

– Wiedzieliśmy, że to wyprzedzanie było nieodpowiedzialne. Ta ulica jest bardzo wąska, dziurawa. Poza tym tam zwykle jest dużo rowerzystów i pieszych. Z jaką prędkością jechał ten samochód, nie wiem, ale na pewno bardzo szybko – mówi dalej Klaudia M. – Wjechał przed nas dosłownie po sekundzie. I w tym samym czasie zaczął wyprzedzać kolejny samochód. Nie miał szans sprawdzić, czy droga jest bezpieczna. Pamiętam też, że w czasie wyprzedzania zaczęło zarzucać tyłem tego samochodu. W mojej ocenie świadczy to o nerwowych ruchach kierownicą. A potem to już były sekundy i widziałam, jak samochód uderzył w drzewo. My odbiliśmy w zatokę na prawo. Wysiadłam i wtedy na drodze zobaczyłam leżącą kobietę w kasku. Narzeczony dzwonił po pomoc, a ja rozejrzałam się i dopiero wówczas zorientowałam się, że był to wypadek z udziałem dwóch motorów.

Świadek Rafał G. prowadził opla, który jechał przed jaguarem. To ten samochód, który jako kolejny chciała wyprzedzić oskarżona. Do wypadku doszło, gdy jej samochód był mniej więcej na wysokości pojazdu świadka. Mężczyzna, podobnie jak pozostali świadkowie, zapamiętał zdarzenie kompletnie inaczej niż oskarżona. Zwłaszcza jeśli chodzi o ruch na drodze.

– Z naprzeciwka ciągle jechały samochody, a te dwa motocykle to było widać z daleka. Uzasadniając wyrok, sędzia Monika Pawlica także wspomniała o zeznaniach naocznych świadków:

– To były zeznania spójne i logiczne w przeciwieństwie do tego, co wyjaśniała oskarżona. W kontekście zebranych dowodów to, co usłyszeliśmy od Agnieszki Z., było absurdalne i niewiarygodne. Świadkowie prowadzili swoje samochody z prędkością 40 – 50 km/godz. Nie było żadnego powodu, aby je w tamtym momencie wyprzedzać.

Oskarżona ma ciężką nogę i umyślnie przekroczyła 2,5-krotnie dozwoloną prędkość. Dodać jednak należy, że gdyby motocykliści też jechali z dozwoloną prędkością 50 km/godz., to wypadku można było uniknąć. Oprócz kary więzienia Agnieszka Z. przez 7 lat ma zakaz prowadzenia pojazdów. Musi także zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych tytułem nawiązek dla pokrzywdzonych. 

2024-04-02

Katarzyna Binkowska