R E K L A M A
R E K L A M A

Kolejne wina Tuska [FELIETON LISA]

Mało co rozszerza się i wydłuża w Polsce w takim tempie jak katalog win Tuska. Już dotychczas odpowiadał on za wszelkie klęski żywiołowe, problemy obywateli, a być może nawet za zatwardzenie i zgagę niejednego. Ostatnio do starych win Tuska doszła nowa wina Tuska. Okazuje się, że za drakońskie w istocie prawo aborcyjne w Polsce odpowiadają nie ci, którzy je przyjęli, ale Tusk, który tego prawa nie zdołał zmienić. Zarzut jest wystarczająco absurdalny, by powtarzały go feministki i kobiety generalnie postępowe, ale podpuszczane przez Zandberga i działaczy partii Razem.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

O samym prawie aborcyjnym w dalszej części. Tu i teraz – o mitologicznej koncepcji kozła ofiarnego, która w Polsce nazywana jest „winą Tuska”. W judaizmie składanie ofiar w postaci zwierząt, choćby kozłów, było rytualne i standardowe. Następowała w ten sposób eksternalizacja win wspólnoty, czyli zrzucenie ich na kogoś innego oraz jednoczesna tej wspólnoty puryfikacja. Wspólnota jest jasna, czysta i swoiście bezgrzeszna, gdy winą naznaczono owego kozła. Na marginesie – gdy w roku 70 naszej ery Rzymianie otaczali Jerozolimę i kozłów ofiarnych po prostu zabrakło, Rzymianie perfidnie podstawiali Żydom prosiaka, wiedząc, że ci wieprzowiny jeść nie mogą. Stąd znane nam wszystkim i jakże użyteczne powiedzonko „podłożyć komuś świnię”.

Jak w Polsce kozłem został Tusk? Powiedziałbym, że z powodów personalnych i politycznych. Jarosław Kaczyński zawsze potrzebował wroga i na kontrze do niego mobilizował swe oddziały i swój elektorat. Wrogiem mógł być Wałęsa, Mazowiecki czy Michnik, ale na wroga i kozła totalnego idealnie nadawał się właśnie Donald Tusk.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-11-04

Tomasz Lis