– Nowe ekranizacje „Lalki” według Bolesława Prusa, ta filmowa i ta serialowa, biją rekordy popularności. Co po nich zostanie?
– Na pewno bardzo interesująca dyskusja, która już zresztą się toczy. Mówi o nas, Polakach, więcej niż o tym, jak podchodzimy do literatury. A literatura powinna być żywa, nie może być skansenem czy muzeum.
– Jaka była Polska czasów Bolesława Prusa?
– Pisarz żył i pisał w czasie zaborów, rosyjskiej cenzury, biedy i potężnych nierówności społecznych. Zmarł w 1912 roku i przez całe swoje życie mieszkał i tworzył na terenie Królestwa Polskiego. Jego życiorys był naznaczony traumą przegranego powstania styczniowego (1863), które okazało się straszliwą klęską. Całe to pokolenie, do którego Bolesław Prus należał, wyciągnęło z tego wydarzenia wniosek: romantyzm, rozumiany jako straceńcza walka o wolność, poniósł całkowitą porażkę.
Polaków nie cenił
– Jak Prus widział Polskę i Polaków?
– Pisał w różnych gazetach, najczęściej i najdłużej do „Kuriera Warszawskiego”, który był wówczas czymś pomiędzy „Gazetą Wyborczą” a „Rzeczpospolitą”. „Kurier” miał profil centrowy i trafiał do szerokich kręgów rodzącego się mieszczaństwa. Nie wiem, czy Prus kochał Polskę, bo to trudno jednoznacznie ocenić. Bez wątpienia był głęboko przywiązany do polskości, ale jednocześnie był wobec niej superkrytyczny. Można kogoś kochać i być wobec niego krytycznym, prawda? Jako publicysta był autorem niemiłym, złośliwym, często brutalnym. Szczególnie wobec elit ziemiańskich. Był to moment, w którym ziemiaństwo po zniesieniu pańszczyzny wyraźnie traciło grunt pod nogami. Wielu ziemian nie potrafiło gospodarować w warunkach kapitalistycznych. Postać Tomasza Łęckiego z „Lalki” to dokładny odpowiednik tego, co Prus myślał o ziemiaństwie. Jako świetny obserwator i surowy publicysta Polaków może i kochał, ale raczej nie lubił i z pewnością nie cenił.
Subskrybuj