Drugiego sierpnia zmarł Zbyszek Święch, dziennikarz, który wyznaczał kwintesencję naszego zawodu. Wszechstronny publicysta, reporter, felietonista, gawędziarz, radiowiec, reżyser telewizyjny, filmowiec, popularyzator nauki, skazany na Wawel… W roku 1983, gdy wiele lat po nim skończyłem krakowską polonistykę, Zbyszek opublikował fragment swej sensacyjnej książki „Klątwy, mikroby i uczeni”. Sensacja była europejska, gdyż książka to efekt brawurowego dziennikarskiego dochodzenia w sprawie śmierci piętnastu krakowskich badaczy, którzy dekadę wcześniej uczestniczyli na Wawelu w otwarciu grobowca Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Media zagraniczne uznały wtedy Święcha za odkrywcę sekretu klątwy faraona Tutenchamona.
Rozległe śledztwo wnikliwego reportera doprowadziło go do odkrycia, że powodem śmierci odkrywców była grobowa bakteria o nazwie kropidlak złocisty. Błyskotliwy efekt dziennikarskiej pracy pociągnął wkrótce Zbyszka do Wilna, a opisanie jego śledztwa w postaci „Wileńskiej klątwy Jagiellończyka” wyznaczyło nowy, ilościowy pułap wydawniczego bestselera.
Subskrybuj