W ubiegły wtorek pod jeden z domów szeregowych na obrzeżach Mławy podjechał radiowóz. Policjanci zapukali do drzwi 38-letniej Katarzyny G. i pokazali nakaz przeszukania. Na zlecenie prokuratury mieli zabezpieczyć należące do niej urządzenia elektroniczne: telefon i komputery. Zabrać, pokwitować odbiór i odjechać. Gospodyni dopisała inne zakończenie: według śledczych rzuciła się na funkcjonariuszy, zaczęła ich szarpać i obrażać. Została skuta i przewieziona do prokuratury, gdzie usłyszała zarzuty naruszenia nietykalności funkcjonariuszy oraz ich znieważenia.
Zbrodnia i ocean hejtu
Katarzyna G. to matka 18-letniego dziś Bartosza, który w kwietniu ubiegłego roku miał – według prokuratury – zamordować ze szczególnym okrucieństwem rok młodszą Maję. Dziewczyna poszła na spotkanie z dawnym bliskim kolegą i zniknęła. Kiedy rodzina pytała Bartka i jego matkę, co się stało, oboje twierdzili, że do spotkania nie doszło. Po tygodniu poszukiwań znaleziono zmasakrowane ciało nastolatki w kuble na śmieci, w zaroślach na obrzeżach Mławy. Ślady wskazywały na 17-latka, ale ten zdążył wyjechać w ramach szkolnej wymiany do Grecji. Tam został zatrzymany i aresztowany. Walka prawna o jego ekstradycję trwała ponad pół roku.
Subskrybuj