R E K L A M A
R E K L A M A

Wszystko na jedną kartę. Piekarnie, które podbiły Polskę

Wzorem wujka Bartłomiej Rychcik miał zostać prawnikiem. Babcia widziała go w polityce. Natomiast ojciec zarządzał piekarnią w Żorach. – Kiedy byłem w pierwszej klasie podstawówki, tata lub mama odbierali mnie po południu ze szkoły i jechaliśmy do piekarni. Wychowywałem się, bawiłem i funkcjonowałem między koszami chleba, przy piecach. 

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Tuż przed maturą zrezygnował z pójścia na prawo. Wybrał zarządzanie. Trafił na praktyki do firmy Nowakowski Gorąco Polecam. Po dyplomie został dyrektorem marketingu i PR w niemieckim koncernie produkującym słupy oświetleniowe. Wytrzymał tam dwa lata. Praca była nudna, więc zadzwonił do piekarni Nowakowski i wszedł we franczyzę. – Zapożyczyłem się u całej rodziny i postawiłem wszystko na jedną kartę. Od wuja otrzymał 50 tys. zł. W 2010 r. otworzył lokal przy Świętokrzyskiej w Warszawie. Sam uczył się wypieków, robienia kanapek i obsługi klientów, a gdy brakowało ludzi, stawał za ladą. Przełom nastąpił po siedmiu – ośmiu miesiącach, po udanym tłustym czwartku.

Oddał wujowi pożyczkę i we wrześniu 2011 roku uruchomił drugi punkt. W 2013 roku miał już sześć lokali, w 2016 – 16. Generowały około 60 proc. obrotów całej sieci. W 2018 roku spróbował sił w Nowym Jorku. Kawiarnia-piekarnia przyniosła straty. – Uważam, że wyciągnąłem gigantyczną lekcję, i nie żałuję ani jednego dolara wydanego na Manhattanie – mówi teraz. W pewnym momencie spółka Nowakowski Gorąco Polecam zaczęła upadać, franczyzobiorcy nie dostawali towaru, pracownicy czekali na pensje nawet po pół roku. Rychcik też stracił pieniądze.

W 2016 roku zainwestował w spółkę milion złotych. Jak twierdzi, nie domagał się ich zwrotu. Zrobił co innego – przejął sieć i wraz z marką Bakery włączył do własnej grupy Enata Bread. Dziś Gorąco Polecam zatrudnia około tysiąca osób, a jej przychody sięgają 240 mln zł. Do 2030 firma chce mieć ponad 400 lokali i około 600 mln zł rocznej sprzedaży. Poza chlebem sprzedaje kawę, kanapki, bajgle, donuty i dania gotowe. We Wrocławiu otworzył punkt w miejscu, które wszyscy mu odradzali. Ale to on miał rację.

Lokal trafił do pierwszej piątki najlepszych lokali sieci. W pandemii, gdy inni zamrażali inwestycje, wynajął miejsca w domach towarowych Wars Sawa Junior, Varso i Rondo 1. – Wiem, że inwestuję własne pieniądze i zdaję sobie sprawę, jakie to może mieć konsekwencje

2026-09-09

(EW) na podst. Money.pl, Pb.pl