R E K L A M A
R E K L A M A

Hymny narodów świata. Zakończenie cz. 2/4

Zestawienie katalogu państw świata, których hymny przedstawiłem w ciągu pierwszych czterech lat (z minionych ośmiu!), posługując się kluczem przynależności państw do Organizacji Narodów Zjednoczonych, było zadaniem prostym. 

Fot. Pexels

Metaforycznie rzecz ujmując, wystarczyło policzyć maszty flagowe ustawione przed siedzibą ONZ na nowojorskim Manhattanie. I ewentualnie dodać te z państw, które nie mają jeszcze tu swego przedstawiciela, jak na przykład Kosowo, lub już go nie mają, jak Tajwan. Niemniej katalog państw okazał się zbiorem zamkniętym, niekwestionowanym, jasno zdefiniowanym. Z narodami sprawa okazała się dużo trudniejsza.

Na Starym Kontynencie żyje 46 narodów (i grup etnicznych) niemających państwowości, a istniejące w ramach państwa unitarnego lub federacyjnego mogą się poszczycić jakimś stopniem autonomii (narodowościowej lub terytorialnej), a na pewno poczuciem odrębnej tożsamości. Dobrym przykładem takiego stanu rzeczy jest Federacja Rosyjska, w której na samym tylko Kaukazie i w południowo-wschodniej Rosji żyje 17 narodów całkowicie różnych od rosyjskiego, w wiekach XVIII i XIX podbitych przez carów, a zachowujących do dziś niezwykle silne poczucie odrębnej tożsamości: religijnej, językowej, historycznej. Mimo dziesiątek lat intensywnej rusyfikacji i brutalnych represji zachowały, a niekiedy na tyle rozwinęły instynkt niepodległościowy, że w chwili rozpadu ZSRR objawiły go z niezwykłą siłą. Wystarczy poznać dzieje Czeczeńców, Tatarów, Inguszów czy Dagestańczyków, by uświadomić sobie ich naturalne dążenie do suwerenności, która dawała szansę wyróżnienia się i przeżycia pośród obcego żywiołu kulturowego.

Emblematami 

tego dążenia są symbole narodowe, które mają identyczną funkcję tożsamościową jak w przypadku każdego uznawanego państwa. A co z bytami nieuznawanymi? „Które – jak pisze Tomasz Grzywaczewski, reporter penetrujący w połowie drugiej dekady XXI wieku regiony postsowieckie – nie są czymś stałym i niezmiennym. Wprost przeciwnie. Te maleńkie twory podlegają gwałtownym, często brutalnym przemianom. Wyjeżdżając do Górnego Karabachu w 2015 roku, nie sądziłem, że już rok później dojdzie tam do niespotykanej od dwóch dekad eskalacji konfliktu”. Eskalacja to w tym przypadku termin militarny, co zawsze podbija znaczenie i wartość emblematów narodowych. 

Ale nie każda mała nacja wykazuje wolę secesji. 

Jak uważa islandzki dziennikarz Egill Bjarnason, „małe nacje nie zawsze mają aspiracje niepodległościowe czy zjednoczeniowe. Mieszkańcy Wysp Owczych, archipelagu leżącego na południe od Islandii, choć mają własny język i odrębne terytorium, nie dążyli do zdobycia niezależności od Danii. Walijczyków usatysfakcjonowała gwarancja mandatów w brytyjskim parlamencie, a niderlandzcy Fryzyjczycy kulturowo stali się Holendrami”. Jak wykażemy w niniejszej pracy, przykładów takich postaw jest na całym świecie wiele. 

Zadawałem sobie często pytanie, z czym mamy do czynienia. Z narodem czy grupą etniczną? Czy uznanie, że różni je tylko liczebność populacji, może być w każdej sytuacji wiążące? Wszak mamy grupy etniczne, które w pełni świadomie same uznają się za narody, tak jak Sikhowie, Palestyńczycy, Katalończycy czy Kurdowie, co można uznać za wyraz silnego trendu do suwerenności, ale bez gwarancji, że zostanie uznany przez społeczność międzynarodową. Przynajmniej obecnie, choć wymienione wyżej grupy etniczne – określane niekiedy jako protonarody – częściej rozumiane są jako narody in spe lub narody w zalążku mogące w przyszłości swój status podnieść do formy państwa. Zatem także tu mieliśmy do czynienia z bytami narodowymi, ale egzystującymi w obrębie społeczeństwa danego państwa i wiążące się z mniejszościami narodowymi. 

Byty narodowe, 

dysponujące własnymi symbolami, w tym interesującymi nas hymnami, tworzą przesłanki wspólnot mających wspólną świadomość narodową, o której Ernest Renan pisał z zastanawiającą szczerością, że buduje się ją na mitach, zmyśleniach i fikcjach. 

Członkowie wspólnot narodowych wykazują wyraźne poczucie odrębności, ale i przynależności. Wspomniani Katalończycy, nacja o niezwykle silnym poczuciu wspólnotowym, są wyrazistym przykładem narodu jako zbiorowości, scalonej tymi samymi przekonaniami, dziedzictwem, językiem i terytorium. Wartościami, które nie tylko w przypadku Katalonii, zostały wyrażone we wszystkich hymnach narodowych.

W swej pracy pragnąłem po swojemu opowiedzieć świat i jego dzieje z nowej perspektywy. Tworząc katalog około dwustu narodów, grup etnicznych, wspólnot i społeczności, zaprojektowałem własną, subiektywną mapę świata, która różni się od znanej powszechnie administracyjnej czy politycznej. Rozerwałem, mówiąc w przenośni, mapę ścienną, celowo odchodząc od powszechnie znanego obrazu politycznego świata, układając go na nowo i kreując przed oczami czytelnika obraz inny niż znany wcześniej. Porzucając konstrukcję opartą na kontynentach i półkulach, ułożyłem świat według alfabetu, co może niektórych zaskoczyć, ale innych zainspirować. Efekt zaskoczenia jawi się nader często na tych kartach, bo widząc pewne rzeczy oddzielnie, ale jako byty tożsamościowo samodzielne, czytelnik uzyskuje nowy obraz rzeczywistości. Tak bywa, gdy rozbiera się całość na czynniki pierwsze… Dopiero wtedy możemy docenić wartość niezauważonych dotąd elementów. 

2026-08-20

Henryk Martenka