R E K L A M A
R E K L A M A

Kultowa, ale nie z mojej bajki. Recenzja Porsche 911 Targi

Do którego salonu udam się zaraz po trafieniu szóstki w Lotto? Plan działania mam od dawna uknuty. Do Porsche, po 911! Sztampa? Tak, to nie jest oryginalny wybór, bo o 911 marzy wielu. Po każdym spotkaniu z tym wyjątkowym samochodem utwierdzam się w przekonaniu, że koncepcja jest słuszna. Jednak po ostatnim doświadczeniu z 911 wiem, jakiej wersji wolałbym uniknąć...

Fot. Maciej Woldan

– Jeździsz teraz Targą?! Marzenie! Musimy się spotkać, muszę ją zobaczyć… – ekscytował się kolega, fanatyk Porsche. Kiedy odparłem, że świetnie będzie podyskutować, bo to jedyna odmiana 911, o której nie marzę, uznał, że chyba żartuję. Podobnie zareagował człowiek z parku prasowego Porsche, gdy oddawałem auto po kilkudniowym teście. – Najpierw Coupé, potem Cabriolet, a w ostateczności niech będzie Targa… – wyliczyłem mu prywatny ranking 911. – Jak to?! Lepiej nie mówić głośno, bo można się narazić kochającym Porsche… – przestrzegł mnie wyraźnie zdziwiony tym, co właśnie usłyszał.

O co chodzi z Targą?

Trudno się kłócić, że sylwetka Targi, a więc nadwozia, które łączy cechy coupé i kabrioletu, wygląda bardzo efektownie. Czy lepiej od innych? Rzecz gustu. Charakterystyczny pałąk bezpieczeństwa ma odwoływać się do tradycji i bogatej historii marki. A dokładnie do przepięknej 911 Targi z 1965 roku, kiedy Niemcy uznali, że w razie dachowania należy dodatkowo zadbać o podróżujących.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-07-17

Maciej Woldan