– Jest pan jednym z wielu lekarzy, którzy usłyszeli zarzuty w sprawie dotyczącej szczepień przeciw COVID-19.
– Moja sprawa od kilku lat toczy się przed sądem lekarskim. Zarzuty dotyczą podpisania się pod listem do dyrektorów szkół i kuratorów w sprawie tych szczepień dla dzieci. Podczas pandemii znani eksperci z tytułami profesorskimi, m.in. prof. Włodzimierz Gut, mikrobiolog i wirusolog, zapewniali w mediach, że dzieci nie chorują na tę chorobę, więc nasze uwagi dotyczące zasadności podawania szczepień wobec najmłodszych były zasadne.
– Lekarzom takim jak pan czy dr Zbigniew Martyka, specjalista chorób zakaźnych, zarzuca się, że postępowali niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Ale jak to stwierdzić, skoro te preparaty nie spełniały oficjalnych wymogów uznania ich za szczepionki, a na temat ich skuteczności i powikłań do tej pory toczą się potężne akademickie spory. Nie można też zapominać, że w USA przeciwko koncernom farmaceutycznym złożono tysiące pozwów, a jeden z nich złożył stan Kansas.
Subskrybuj