R E K L A M A
R E K L A M A

Co z tym dieslem? Recenzja Mercedesa klasy E

Wbrew przewidywaniom wysokoprężne silniki wcale nie są w odwrocie. Najlepszym dowodem, z jak dopracowanymi konstrukcjami mamy do czynienia, jest trzylitrowy, sześciocylindrowy diesel, proponowany przez Mercedesa. Do klasy E, a więc eleganckiej limuzyny, mającej świetnie się odnajdywać w długich autostradowych podróżach, pasuje jak ulał. Pozostaje jednak pytanie – czy warto dopłacać do większej i mocniejszej jednostki, czy może lepiej postawić na tańszego bazowego diesla...

Fot. Maciej Woldan

Trudno oprzeć się wrażeniu, że nowa klasa E to mniejsze i skromniejsze rodzeństwo najbardziej przepastnej w gamie Mercedesa osławionej klasy S. Za tym skojarzeniem nie powinny iść jednak negatywne odczucia, bo klasa E to żadna miniatura, lecz kawał sedana – 4,95 metra długości – a rzekomą skromność należy traktować z przymrużeniem oka. W każdym razie wygląd zewnętrzny obu limuzyn jest podobny, auta „narysowano” w tym samym stylu. I właśnie w prezencji klasy E widzę jej największy atut. Samochód ma rewelacyjną linię! Szalenie elegancką, ale też nowoczesną. Biały lakier nadwozia nie tylko optycznie powiększa wóz, ale i potęguje fakt, że prowadząc takiego Mercedesa, zwracamy na siebie uwagę. Jeśli lubimy demonstrować grubość portfela, taka konfiguracja sprawdzi się doskonale. Sam bym postawił na bardziej stonowany odcień, na przykład na klasyczną czerń.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-05-02

Maciej Woldan