Karierę zakończył w 2000 r. Żegnając się ze sportem, nie miał żadnego pomysłu, co będzie robił dalej. Mógł być szkoleniowcem, bo skończył studia w gdańskiej AWF, specjalizację trenerską, wybrał jednak inną drogę. – Jeszcze w trakcie kariery zawodniczej pracowałem w szkole sportowej jako trener szermierki. To dyscyplina ściśle akademicka – amatorska. Trudno z tego wyżyć. Bo gdzie są pieniądze? Przede wszystkim w piłce nożnej, potem długo, długo nic, a później są sporty drużynowe, rywalizacja w ligach, tenis, golf, Formuła 1. A nie każdy musi się tam znaleźć. Zatem w konfrontacji z normalnym życiem, kiedy człowiek jest na własnym garnuszku albo ma już rodzinę, trudno jest funkcjonować, uprawiając sport amatorsko.
Subskrybuj