Zapadł nieprawomocny wyrok w sprawie właściciela schroniska „Happy Dog” w Sobolewie. Placówka dla bezdomnych zwierząt została zamknięta w styczniu przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Garwolinie. Wcześniej aktywiści alarmowali o nieprawidłowościach w opiece nad zwierzętami, a jako oficjalny powód decyzji wskazano brak prowadzenia elektronicznej ewidencji.
Sprawą zajmuje się także Najwyższa Izba Kontroli, a prokuratura wszczęła postępowanie.
Prokurator chciał surowszej kary
Wyrok wobec Mariana D. dotyczy znęcania się nad zwierzętami, do którego – zgodnie z ustaleniami śledczych – miało dochodzić około ośmiu lat temu, w latach 2016–2017. Poza karą więzienia i zakazem posiadania zwierząt sąd zdecydował, że przez dekadę nie będzie mógł prowadzić działalności związanej ze zwierzętami. Nałożono na niego również obowiązek wpłaty 40 tys. zł na rzecz organizacji prozwierzęcych oraz pokrycia kosztów postępowania. W ustnym uzasadnieniu sędzia wskazała, że działał świadomie i nie okazał skruchy, jednocześnie nie uznając jego czynów za szczególnie okrutne.
Prokurator Leszek Wójcik wnioskował o surowszą karę – dwa lata więzienia oraz ośmioletnie zakazy dotyczące posiadania zwierząt i prowadzenia działalności z nimi związanej, natomiast obrona domagała się uniewinnienia.
Brutalne warunki
Sprawa stała się głośna dopiero na początku roku, m.in. dzięki nagłośnieniu przez posła Lewicy Łukasza Litewkę oraz Dorotę „Dodę” Rabczewską. Ich działania doprowadziły do kontroli, które zakończyły się zamknięciem schroniska.
Łukasz Litewka w swoich mediach społecznościowych określał funkcjonowanie schroniska jako skrajnie brutalne. Z jego ustaleń wynikało, że zwierzęta znajdowały się w bardzo ciężkim stanie – były wycieńczone, chore i pozbawione odpowiedniej opieki weterynaryjnej. Psy miały być karmione niskiej jakości pożywieniem i miały ograniczony dostęp do wody, a część z nich umierała w dramatycznych okolicznościach.