Prezydent Cypru Nikos Christodulidis zapowiedział w rozmowie z BBC podczas szczytu UE w Brukseli, że po ustabilizowaniu sytuacji na Bliskim Wschodzie planowane jest przeprowadzenie otwartej i uczciwej dyskusji z rządem Wielkiej Brytanii na temat brytyjskich baz na wyspie. Pytany, czy dąży do ich likwidacji, podkreślił, że Cypr ma wyraźne stanowisko w tej sprawie, ale nie zamierza prowadzić negocjacji w przestrzeni publicznej.
BBC zwraca uwagę, że brytyjskie bazy stanowią istotne źródło zatrudnienia dla mieszkańców Cypru, a wszelkie rozmowy o ich przyszłości byłyby bardzo skomplikowane. W negocjacjach musieliby wziąć udział nie tylko przedstawiciele Wielkiej Brytanii i obu społeczności cypryjskich – greckojęzycznej i tureckojęzycznej – ale także delegacje Grecji i Turcji, będących stronami traktatu z 1960 roku regulującego status wyspy.
Atak drona na Cypr
Wielka Brytania zachowała na Cyprze dwie bazy wojskowe – Akrotiri i Dhekelia – na mocy porozumienia z 1960 roku, towarzyszącego uzyskaniu przez wyspę niepodległości. Tereny te, o łącznej powierzchni około 254 km², mają status brytyjskiego terytorium zamorskiego i pozostają pod kontrolą Londynu.
Na początku amerykańsko-izraelskiego konfliktu z Iranem dron typu Shahed zaatakował bazę brytyjskich sił powietrznych w Akrotiri na Cyprze, powodując niewielkie zniszczenia i nie doprowadzając do ofiar śmiertelnych.
Chcę jasno powiedzieć, że nasz kraj nie uczestniczy i nie ma zamiaru uczestniczyć w żadnej akcji militarnej – zapewnił prezydent Cypru w oświadczeniu.
Po ataku drona kilka państw sojuszniczych zdecydowało się wzmocnić obecność militarną wokół Cypru. Grecja wysłała na Morze Śródziemne fregaty i myśliwce F‑16, które miały pomóc w ochronie wyspy przed kolejnymi zagrożeniami, a Francja zadysponowała własny okręt wojenny oraz systemy obrony powietrznej, by wesprzeć obronę przeciwdronową i przeciwrakietową w regionie.
Turystyka wyspy to odczuje
Brytyjski „Guardian” podkreśla, że cypryjska branża turystyczna zaczyna odczuwać skutki napięć na Bliskim Wschodzie. Gazeta zwraca uwagę, że żadne miejsce w Europie nie odczuje konsekwencji konfliktu na horyzoncie bardziej niż Cypr.
W ubiegłym roku wyspę odwiedziło cztery miliony turystów, z czego około jedna trzecia stanowili Brytyjczycy. Po niedawnych wydarzeniach brytyjskie MSZ wydało ostrzeżenie, że w kraju nie można wykluczyć ataków terrorystycznych.