Aż 200 tysięcy euro – taką kwotę w specjalnych tajnych skrytkach gangu znaleźli polscy i niemieccy prokuratorzy, którzy trzeci rok wspólnie prowadzą jedno z większych i bardziej skomplikowanych międzynarodowych śledztw dotyczących zorganizowanej przestępczości. Te ogromne pieniądze miały zostać wyprane, czyli zalegalizowane z wykorzystaniem kryptowalut i sieci spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych. Faktycznie pochodziły z handlu bronią, amunicją, skradzionymi samochodami i ludźmi.
Od cukru do broni
Tajne interesy „Hell’s Angels” w Europie ujawniliśmy jako pierwsi w artykule „Kokaina jak cukier” („Angora” nr 2/2023). Opisaliśmy w nim historię Pawła N. Zarejestrował on w Świnoujściu spółkę, która – jeśli wierzyć danym z KRS – miała zajmować się importem i eksportem produktów spożywczych. Jak się później okazało, była przykrywką dla działalności międzynarodowego gangu. N. faktycznie zamawiał produkty z Hiszpanii, ale robił to dla pozorów; chciał uwiarygodnić swoją firmę i uzyskać dokumenty dowodzące, że prowadzi legalny handel. Równolegle jego firma zamawiała cukier trzcinowy z Kolumbii. Tam swoje siedziby mają gangi produkujące kokainę (najbardziej dochodowy narkotyk). Z tego też powodu przesyłki z Kolumbii zawsze cieszą się szczególnym zainteresowaniem policji. Wiosną 2021 roku w Hiszpanii celnicy odkryli kokainę w ładunkach z cukrem, którego odbiorcą oficjalnie była firma Polaka. Przeprowadzono tzw. operację specjalną, czyli objęto tajnym nadzorem dalszą trasę ładunku. Gdy po jego odbiór zgłosił się N., został zatrzymany. Z zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i handlu narkotykami trafił do aresztu.
Subskrybuj