
Scenariusz jest zawsze ten sam i uderza w nasze najczulsze punkty. Dzwoni telefon. Wyświetla się numer córki, syna albo wnuczka. Odbierasz bez wahania. W słuchawce słyszysz ten sam, kochany głos, tylko że łamiący się od płaczu: „Mamo, miałam wypadek, potrąciłam kogoś na pasach, grozi mi więzienie! Potrzebna kaucja, teraz!”.
Co robi twoje serce? Zatrzymuje się. Co robi twój mózg? Wyłącza racjonalne myślenie. Co robią twoje ręce? Sięgają po portfel.
Ewolucja w pułapce algorytmu
Przez tysiące lat natura uczyła nas jednego: głos bliskich jest jak ich zapach czy dotyk. Jest niepodrabialny. Matka rozpoznaje płacz swojego dziecka w tłumie innych dzieci. To instynkt, który pozwalał nam przetrwać. I właśnie ten instynkt został zhakowany.
Oszuści nie muszą już udawać chrypy, zakłóceń na linii ani bawić się w zgadywanki „cześć babciu, zgadnij kto dzwoni”. Dziś oszust wchodzi na Instagrama, Facebooka czy TikToka twojego dziecka. Znajduje krótki filmik, relację z wakacji, życzenia urodzinowe, cokolwiek. Wystarczą trzy sekundy ciągłej mowy. Tyle potrzebuje sztuczna inteligencja, by „nauczyć się” barwy głosu, akcentu, a nawet sposobu, w jaki twoja córka nabiera powietrza.
Potem oszust wpisuje na klawiaturze dowolny tekst. O kaucji, o długu, o porwaniu. A komputer czyta go głosem, który ty kochasz najbardziej na świecie.
Dlaczego to takie proste?
Zrobiłam test. Nie jestem hakerką, nie znam się na kodowaniu. Jestem zwykłą użytkowniczką sieci. Znalezienie narzędzia do klonowania głosu (tzw. voice cloning) zajęło mi chwilę. Po nakarmieniu programu próbką mojego głosu, mogłam kazać „sobie samej” powiedzieć wszystko. Że wygrałam w totka. Że jestem w szpitalu. Że potrzebuję miliona złotych. Brzmiało to tak wiarygodnie, że gdybym sama do siebie zadzwoniła; odebrałabym.
To nie jest science-fiction z filmów o Bondzie. To rzeczywistość dostępna dla każdego, kto ma dostęp do Internetu i złe zamiary. W USA głośna była sprawa matki, która była gotowa oddać wszystko porywaczom, bo słyszała krzyk swojej córki. Córka w tym czasie bezpiecznie jadła kanapkę na przerwie w szkole.
Jedno słowo, które ratuje życie
Czy jesteśmy bezbronni? Nie. Ale musimy zmienić zasady gry. Skoro nie możemy wierzyć własnym uszom, musimy zaufać… umowie.
Rozwiązanie jest zaskakująco analogowe i darmowe. To Rodzinne Hasło Bezpieczeństwa. Ustalcie je dzisiaj, przy kolacji czy niedzielnym obiedzie. Niech to będzie coś absurdalnego, czego nie ma w waszych mediach społecznościowych. „Różowa pantera”, „zupa ogórkowa”, imię pierwszego pluszaka.
Zasada jest święta: Dzwonię z prośbą o pieniądze? Płaczę, że policja mnie zabiera? Błagam o szybki BLIK?
Zadaj jedno pytanie: „Podaj hasło”.
Sztuczna inteligencja, choćby była najdoskonalsza, hasła nie zna. Oszust w tym momencie się rozłączy, albo zacznie kręcić. To dla ciebie sygnał: STOP. Rozłącz się natychmiast. I zadzwoń na stary, znany ci numer do tej osoby.
Technologia to wspaniałe narzędzie, ale w rękach złodziei staje się bronią wycelowaną w nasze emocje. Nie dajmy się zwariować, ale przestańmy ślepo ufać temu, co słyszymy w słuchawce. Nawet jeśli brzmi to jak głos, za który oddalibyśmy życie.