Personel izby przyjęć w średniej wielkości irańskim mieście był przekonany, że wielu rannych w protestach młodych ludzi unika szpitali, obawiając się aresztowania. Tamtejszy lekarz podjął się więc leczenia w tajemnicy i wtedy ranni zaczęli się zgłaszać. Przeważnie mieli rany szarpane, wymagające kilku szwów, ale 9 stycznia wszystko się zmieniło. Pojawiły się obrażenia powstałe w wyniku strzałów z bliskiej odległości oraz ciężkie – często śmiertelne – rany kłute klatki piersiowej, oczu i genitaliów.
Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.
Już od
22,00 zł/mies
Subskrybuj