R E K L A M A
R E K L A M A

Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Mordercy byli pewni, że sprawa się przedawniła

Sprawa sięga stycznia 1992 r. W Zgorzelcu zamaskowani napastnicy zaatakowali właściciela i pracownika kantoru, zabili jednego z nich i ukradli ponad miliard ówczesnych złotych (około 100 tys. po denominacji). Rok temu informowałem w „Angorze” o zatrzymaniu sprawców, choć prokuratura milczała wtedy na temat ich tożsamości i tego, jak po 32 latach śledczy wpadli na ich trop. Kilkanaście dni temu zapadł wyrok. Dziś już wiemy, kim są mordercy i jak wpadli.

Fot. Pexels

Dramat rozegrał się 21 stycznia 1992 r. Kantor przy ul. Okrzei działał niespełna rok, ale miał już stałą klientelę. Właściciel Grzegorz C. zatrudnił w nim dwoje kasjerów: Cezarego Ł. i kasjerkę Annę. Ponieważ wtedy napady na kantory nie należały do rzadkości, pan Cezary zaopatrzył siebie i kasjerkę w broń, ale były to tylko pistolety gazowe. Tego dnia przez osiem godzin panował spokój. W kantorze przez cały dzień pracowała para kasjerów. Kasjerka Anna wyszła wcześniej – śpieszyła się z prezentem na Dzień Babci. Chwilę później do kantoru przyjechał właściciel, jak zwykle tuż przed zamknięciem. Razem z kasjerem Cezarym zamknęli lokal i wyszli na podwórko za domem handlowym, gdzie parkowali. W brązowej torbie nieśli pieniądze. Na podwórku czekało dwóch zamaskowanych napastników.

Pan Cezary niósł skórzaną torbę z utargiem – miliardem starych złotych. Właściciel miał przy sobie teczkę z dokumentami i niewielką gotówką. Było już bardzo ciemno. „Kurwa, to jest napad!” – krzyknął jeden z zamaskowanych bandytów. Kantorowcy wyciągnęli broń gazową. Zaczęła się strzelanina. Jeden napastnik strzelał do właściciela, drugi z broni palnej trafił kasjera. Pocisk przeszył ramię i płuca Cezarego. Mężczyzna zginął na miejscu. Właściciel, choć ranny, przeżył.

Napastnicy porwali torbę z pieniędzmi i uciekli w stronę ulicy Bohaterów Getta. Właściciel próbował ich gonić, ale uciekający strzelali do niego – na szczęście bez skutku. Cały napad trwał mniej niż minutę.

Ogłoszono blokadę miasta. Zamknięto wszystkie wyjazdy ze Zgorzelca, ale pościg nie przyniósł efektu. Napady na kantory były wtedy codziennością, więc sprawdzano różne grupy przestępcze – również bez rezultatu. W śledztwie pojawił się jednak świadek. Widział przestępców, bo w bramie przy ul. Langiewicza zdjęli kominiarki. Jeden był brodaczem w wieku 30 – 35 lat, drugi mógł mieć około czterdziestki. Sporządzono portrety pamięciowe.

Po zabójstwie Cezarego Ł. wyznaczono nagrodę – 20 tys. dolarów za wskazanie sprawców. Pieniądze zadeklarowali miejscowi handlarze walutą. Nagroda nigdy nie została odebrana i dziś jest już nieaktualna.

26 czerwca 1992 r. Prokuratura Wojewódzka w Jeleniej Górze umorzyła śledztwo. Sprawa wróciła dopiero po 32 latach. CBŚP opublikowało komunikat: nowe informacje pozwoliły wznowić postępowanie dotyczące napadu, zabójstwa Cezarego Ł. i usiłowania zabójstwa właściciela kantoru. Śledczy ponownie przejrzeli akta, przesłuchali wiele osób i zebrali materiał, który doprowadził do zatrzymania dwóch podejrzanych.

Policja nie ujawniała szczegółów, ale dziennikarze ustalili, że sprawcami są recydywiści po siedemdziesiątce. Jeden odsiadywał wyrok za handel narkotykami i posiadanie broni, drugi – zatrzymany we Wrocławiu – miał na koncie dwie kary za usiłowanie zabójstwa. W toku śledztwa wyszło też na jaw, że w napadzie brał udział trzeci bandyta, dziś już nieżyjący.

Przełom nastąpił przez długi jęzor jednego z morderców. 71-latek, który w chwili napadu miał 39 lat, chwalił się w celi, że to on zlecił napad i zabójstwo kantorowca. Opowiadał o dostarczeniu broni i obserwowaniu pracowników kantoru. Był przekonany, że po ponad 30 latach nic mu nie grozi, bo sprawa się przedawniła. Nie wiedział, że obowiązujący kodeks przewiduje przedawnienie zabójstwa dopiero po 40 latach.

Efekt? Zleceniodawca dostał 25 lat więzienia. 76-latek, który strzelał do kasjera – dożywocie. Obaj zostali pozbawieni praw publicznych na 10 lat i muszą zapłacić nawiązki rodzinom ofiar. Gdy mordowali, mieli 39 i 46 lat. Dziś są schorowanymi starcami. Wyrok zapadł 11 listopada w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze.

PS W tekście sprzed roku, gdy wciąż nie ujawniano, jak śledczy trafili na trop zabójców, pisałem: „Bazując na moim doświadczeniu, przypuszczałem, że początkiem przełomu musiały być «przecieki» z któregoś z polskich więzień. Bandyci często podczas odsiadki chwalą się swoimi «osiągnięciami» z przeszłości”.

2026-01-07

Michał Fajbusiewicz


Wiadomości
Dokąd zmierzasz, Europo? Trzy pytania do KAROLINY BOROŃSKIEJ-HRYNIEWIECKIEJ
Leszek Turkiewicz
Weto, ciągle weto. Nawrocki pogłębia chaos prawny
Tomasz Barański
Subiektywny ALFABET OLIMPIJSKI Tomasza Zimocha, czyli… Igrzyska bez pudru
Tomasz Zimoch
Pierwszy szczyt Rady Pokoju. Polityka czy treality show?
EW) Na podst.: Reuters, CNN
Społeczeństwo
Polska bomba atomowa. Tajemnice PRL i współczesne zagrożenia nuklearne
Krzysztof Różycki
Powroty zamiast wyjazdów. Pozostanie za granicą się nie opłaca
(KGB) na podst. Radio Zet
Weterynaria pod ostrzałem! Ten zawód niesie za sobą duże ryzyko
E.W. na podst. Tygodnika „Przegląd”
Rzymianin to stan umysłu. „Populus. Jak żyli i umierali starożytni Rzymianie”
Henryk Martenka
Świat/Peryskop
Cios w autorytet. Lawina skandali na królewskim dworze
(ANS) Na podst.: repubblica.it, huffingtonpost.it, oggi.it, lastampa.it
Setki ofiar koltanu w Kongu. Surowiec naszych telefonów kosztuje życie
ANS na podst.: rainews.it, ansa.it, sky.it, ilfattoquotidiano.it, ilmessaggero.it, unimondo.org
Hymny narodów świata: Vermont
Henryk Martenka
Zgliszcza i złoto. Powrót Zwingera do dawnej świetności
Patryk K. Urbaniak
Lifestyle/Zdrowie
Toksyczne mleko dla najmłodszych. Winna cereluidyna
(MS) Na podst.: Le Figaro, Le Monde, BMFTV
Sezon życia. Nerazzurri ubóstwiają Zielińskiego!
Maciej Woldan
W Sydney bez smartfona. Ed Sheeran nie dopuścił się plagiatu
Grzegorz Walenda
Ból, podrażnienia i dyskomfort – kobiety o intymnych problemach
A.M.
Seniorzy i aktywność fizyczna. Nigdy nie jest za późno na sport
Andrzej Marciniak
Angorka - nie tylko dla dzieci...