W tym niewielkim miasteczku położonym kilkanaście kilometrów od Krakowa Kościuszko ogłosił odezwę po Racławicach. Jednak wróćmy do roku 2001. Choć właściwie trzeba cofnąć się jeszcze dalej – do 1946 roku. Wtedy powstał sklep chemiczno-drogeryjny pani Arlety Zygi, później rozszerzony o AGD. To właśnie tam 25 lat temu doszło do tragedii. Sklep – i jego właścicielkę
Tag: zabójstwo
Pogrążająca ekspertyza biegłych. Utopił samochód z partnerką w środku cz. I
Mariusz S. wyszedł z namiotu, ale nikogo nie zauważył. Po chwili jednak usłyszał wołanie o pomoc. Wówczas zobaczył nagiego mężczyznę, który panicznie biegał wokół stawu. Wyglądał na zszokowanego. Miał też powiedzieć, że utonął jego samochód, w którym była jego partnerka. Wędkarz natychmiast zadzwonił pod numer alarmowy. Postój bez ręcznego hamulca Kiedy przyjechała policja ze strażą
Fajbusiewicz: Tajemniczy mord bez motywu?
Dlaczego 56-letni Roman Hulaszczy został zamordowany? Tego nie udało się ustalić do dziś. Jego zwłoki znaleziono 15 lipca 2008 roku w domu znajomego w Lublinie przy ulicy Łęczyńskiej. Mieszkanie nie zostało splądrowane. Wrogów pan Roman raczej nie miał. Dlaczego więc zginął? Od 18 lat nie wiemy, jaki był motyw tej zbrodni, i co ważniejsze, nie
Tragedia w Shreveport. Mężczyzna zabił ośmioro dzieci
Zabójca postrzelił w głowy także matki tych malców – swoją żonę Shaneiquę Pugh i przyjaciółkę Christinę Snow. Kobiety walczą o życie. Nieco wcześniej, w Niedzielę Wielkanocną, Elkins zamieścił swoje zdjęcie z dziećmi w mediach społecznościowych i tak je podpisał: „W tę szczęśliwą Wielkanoc po raz pierwszy przeżyłem cudowny czas ze wszystkimi swymi dzieciakami w kościele. Co za błogosławiony dzień”.
Fajbusiewicz: Sprawa zabójstwa małżeństwa emerytów w Zwierzyńcu wraca po 40 latach
Sprawę tę prezentowałem dwukrotnie w telewizji, a pierwszą publikację o dramacie w Zwierzyńcu przygotowałem w 2013 roku. Dziś chcę państwu przypomnieć najważniejsze fakty związane z tą zbrodnią. Cofnijmy się do 1986 roku. Zwierzyniec koło Zamościa. Przy ul. Parkowej od lat mieszkali Czesława i Ryszard – małżeństwo niewiele po sześćdziesiątce, emeryci, znani w okolicy jako ludzie
Stare grzechy. Gwałt, którego sprawca może nie ponieść konsekwencji
Prokurator generalny natychmiast złożył wniosek o to, aby zadośćuczynić stronie polskiej i wydać D. w trybie ekstradycji. Francuski sąd musiał zdecydować, czy prawo nad Sekwaną pozwala go wydać. Problem rozwiązał sam D., bo na pytanie prowadzącego sprawę sędziego, czy chce zostać wydany władzom polskim, odpowiedział jednym słowem „tak”. Potem poprosił, by zwolnić go z aresztu,
22 lata spędził w zakładzie karnym. Sosnowski walczy o sprawiedliwość
Zakończona resocjalizacja Wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie Jarosława Sosnowskiego złożył dyrektor Zakładu Karnego w Strzelinie. 8 kwietnia Sąd Okręgowy we Wrocławiu zgodził się na jego uwzględnienie, jednak prokuratura zaskarżyła tę decyzję. Ostatecznie Sąd Apelacyjny we Wrocławiu oddalił zażalenie i zdecydował o zwolnieniu mężczyzny, obejmując go jednocześnie 10-letnim nadzorem kuratorskim. Jak wskazano, administracja więzienia uznała proces
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Nie przestajemy szukać
2 marca 2000 roku na boisku Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Rybniku przy ulicy Maksymiliana 26 znaleziono zwłoki 39-letniej Danuty M. Ofiara była osobą spokojną, bezkonfliktową, mężatką i matką czwórki dzieci. W tygodniu pracowała jako sprzątaczka w szkole od godz. 12 do 20. 2 marca 2000 roku przed południem pani Danuta pojechała autobusem miejskim do pracy
Disco polo w… radiowozie. Policjanci jako oskarżeni
Funkcjonariuszom z gliwickiego komisariatu prokuratura postawiła łącznie 32 zarzuty. Jak wynika z ustaleń śledztwa, typując swoje ofiary, policjanci analizowali dane w Systemie Wspomagania Dowodzenia Policji. Szukali ludzi starszych i schorowanych: najlepiej z demencją. Później – jak ustaliła prokuratura – wchodzili do mieszkań pod pretekstem zainteresowania, czy mają leki, jedzenie w lodówce, czy nie potrzebują pomocy
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Ktoś „sprzedał” mu kosę
Było około czwartej nad ranem, 25 października 2004 r. W starej kamienicy w centrum Sosnowca na klatce schodowej pojawił się kompletnie pijany Robert Z. – chwiał się, potykał, a z pleców ciekła mu krew. Zapukał do drzwi matki. – Robert, jest czwarta rano… Co się stało? – Sprzedali mi kosę w plecy, mamo… – wybełkotał