– Mieliśmy ze sobą bardzo dobre relacje, często się widywaliśmy i wędrowaliśmy wspólnie po Tatrach. Brat był bardzo kreatywnym człowiekiem: budował świątynię i plebanię, ale nie prosił kurii o żadne dotacje. Potrafił bowiem zjednywać sobie ludzi i znajdował sponsorów. Mało tego, wszystkie swoje oszczędności wkładał w to swoje dzieło życia. Teraz społeczność mu się za
Tag: wokanda
Pani psycholog bez dyplomu. Podawała się za specjalistkę
Magdalena K. to także od lat znana aktywistka społeczna z Bielska-Białej. Zasiadała w Radzie Pożytku Publicznego przy prezydencie miasta i pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia przeciw Bezprawiu. Podczas wyborów samorządowych w 2024 roku była pełnomocnikiem jednego z lokalnych komitetów wyborczych i sama kandydowała na radną, ale nie zdobyła mandatu. Podejrzane uprawnienia Po zatrudnieniu w szpitalu chwalił
Przekroczona granica obrony koniecznej. Zaatakowała nożem agresywnego ojca
W domu byli jego partnerka, syn oraz córka Karolina K. z dwójką swoich nieletnich dzieci. To ona zadała ojcu kilka ciosów kuchennym nożem. Wszyscy byli bardziej lub mniej pijani. U pokrzywdzonego Artura K. stwierdzono prawie 3 promile alkoholu we krwi. U pozostałej trójki od 1,09 do 1,56 promila. To nie była pierwsza awantura w tym
SMS-y ujawniające zbrodnię. 30 lat od uduszenia cz. II
Potwierdził natomiast to, co mówił wcześniej w prokuraturze. Zakwestionował wyłącznie stwierdzenie, które padło podczas wizji lokalnej. – W protokole jest zapisane, że powiedziałem, że szliśmy do sklepu po łopatę, ale chodziło mi o to, że szliśmy z policjantami podczas eksperymentu. Drugi z oskarżonych, Maciej P., konsekwentnie zaś nie przyznawał się do winy i również odmówił
Chciałem go tylko uspokoić… 30 lat od uduszenia cz. I
Pojawiły się, co prawda, zeznania anonimowego świadka, że Marek M. został porwany i zamordowany. Miał uczestniczyć wraz z innymi ludźmi w wyłudzaniu z banku pieniędzy na podstawie czeków bez pokrycia. Dwaj z nich, w obawie, że zacznie współpracować z policją, zdecydowali – według świadka – o tym, że ma „zniknąć raz na zawsze”. Śledczy mieli
Droga miłość w sieci. Matrymonialne oszustwa przez internet
Wanda S., 75-letnia emerytowana księgowa z Konina, jest jedyną oskarżoną w tej sprawie. Śledczy w akcie oskarżenia zapowiadają, że to kwestia czasu i wkrótce zarzuty mają szansę usłyszeć także inne osoby. Białostocka Prokuratura Okręgowa postawiła kobiecie aż 40 zarzutów oszustwa. Zdaniem oskarżycieli, kobieta z oszukiwania uczyniła sobie stałe źródło dochodu. Jej proces rozpocznie się wkrótce
Miłość czy tylko koleżeństwo? Utopił samochód z partnerką w środku cz. II
Po odczytaniu przez sąd protokołów przesłuchań w śledztwie oświadczył tak: – Plus minus coś z tych wyjaśnień pamiętam, ale niezbyt dokładnie. Nie zgadzam się jednak z połową tych rzeczy, które tam napisano, ale nie sprecyzuję, z czym się nie zgadzam. Jestem po raz pierwszy w sądzie i nie wiem, jak się trzeba zachowywać… Spoko gość,
Pogrążająca ekspertyza biegłych. Utopił samochód z partnerką w środku cz. I
Mariusz S. wyszedł z namiotu, ale nikogo nie zauważył. Po chwili jednak usłyszał wołanie o pomoc. Wówczas zobaczył nagiego mężczyznę, który panicznie biegał wokół stawu. Wyglądał na zszokowanego. Miał też powiedzieć, że utonął jego samochód, w którym była jego partnerka. Wędkarz natychmiast zadzwonił pod numer alarmowy. Postój bez ręcznego hamulca Kiedy przyjechała policja ze strażą
Smutny los osiemnastu ryb. Wykładowczyni przed sądem cz. I
Dopiero po roku Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva opublikowała w sieci film, który nagrał i udostępnił później aktywistom jeden ze studentów uczestniczących w zajęciach. Powiadomiono też prokuraturę, uznając, że wykładowczyni akademicka znęcała się nad rybami, uśmiercając je w sposób niehumanitarny, nie ogłuszając ich wcześniej. Miały też być przetrzymywane w nieodpowiednich warunkach. Anna Plaszczyk
Disco polo w… radiowozie. Policjanci jako oskarżeni
Funkcjonariuszom z gliwickiego komisariatu prokuratura postawiła łącznie 32 zarzuty. Jak wynika z ustaleń śledztwa, typując swoje ofiary, policjanci analizowali dane w Systemie Wspomagania Dowodzenia Policji. Szukali ludzi starszych i schorowanych: najlepiej z demencją. Później – jak ustaliła prokuratura – wchodzili do mieszkań pod pretekstem zainteresowania, czy mają leki, jedzenie w lodówce, czy nie potrzebują pomocy