Przełożona Aleksandry W. pojechała z koleżanką do jej mieszkania, ale nikt nie otwierał. Słychać było tylko dźwięk nieodbieranego telefonu. Powiadomiono policję, przypuszczając, że mogło dojść do zaczadzenia. W środku jednak nikogo nie było. Następnego dnia matka Aleksandry W. złożyła zawiadomienie o zaginięciu córki i wnuczki. Na komendę zgłosił się też mężczyzna, który, jadąc w kierunku
Tag: wokanda
Bezinteresowne pomaganie przyjaciółce? Zorganizowana grupa przestępcza cz. II
Główny oskarżony Igor C. przyznał się – podobnie jak w śledztwie – do stawianych mu zarzutów, ale odmówił składania przed sądem wyjaśnień i odpowiadania na pytania stron. Potwierdził jednak wszystko, co mówił w postępowaniu przygotowawczym, i oświadczył, że żałuje swoich czynów. Do sądu został doprowadzony z aresztu. Również oskarżona Marta B. przyznała się do winy,
Tragiczna wyprawa po flagi. Jedna osoba zginęła podczas bójki
Jako że padał deszcz, przesunięto godzinę rozpoczęcia pierwszego meczu. Na trybunach czekało kilkaset osób. W tym czasie na parkingu nieopodal Radłowa z prywatnych aut do zamówionych busów przesiadali się kibole z wrogich Unii i Wiśle klubów: BKS-u Bielsko-Biała, Beskidu Andrychów i Zagłębia Sosnowiec. Wszyscy byli ubrani w białe koszulki i kominiarki. Mieli też przy sobie
Mieszane uczucia. Uczucie mimo usiłowania zabójstwa
Oskarżony i pasażerka Aldona P. byli parą. Mieszkali razem od kilku miesięcy. Seicento, które uległo wypadkowi, kupili za 2 tysiące złotych na spółkę. Pod koniec września 2024 roku przyjechali tym samochodem do znajomych. Podczas spotkania pito alkohol. Początkowo para planowała wrócić do siebie autobusem, ale ostatecznie wsiedli do swojego auta. Trzy minuty Prokuratura Rejonowa w
Były polityk skazany. Sprawa wyłudzaczy kamienic
Proces rozpoczął się w styczniu 2018 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło wówczas ośmioro oskarżonych. Dwoje z nich nie doczekało wyroku, zmarło. Oprócz Zbigniewa Ł. czołowe pozycje w grupie zajmowali również Marek S., skazany na cztery lata i osiem miesięcy więzienia, oraz Marcin K., skazany na trzy lata i pięć miesięcy pozbawienia wolności. – Nie ma wątpliwości, że
Popełniłem najcięższy grzech… Mołdawianin przed sądem cz. II
– Przyjechałem do domu mamy dzień wcześniej, żeby podlać ogród, i zostałem tam na noc. Rano miałem wracać na mszę świętą i położyłem się około godz. 23 spać na parterze. Kojarzę tylko, że w pokoju od kilku tygodni było otwarte okno. Wiem także, że w domu były moje bratanice. Obudziłem się nad ranem, bo poduszka,
Nocny atak z młotkiem na śpiących ludzi. Mołdawianin przed sądem cz. I
84-letnia dentystka zmarła w drodze do szpitala, jej syn ksiądz przeszedł poważną operację głowy i cudem uszedł z życiem. Okazało się, że obydwoje byli uderzani młotkiem podczas snu. Policja sprawdziła nagrania z kamer monitoringu znajdujących się w pobliskich nieruchomościach. Wynikało z nich, że tuż przed trzecią nad ranem jakiś mężczyzna ubrany w białe buty i
Podstępna, narastająca depresja. Mężczyzna zamordował żonę cz. II
– Gdyby tata był zdrowy i poczytalny, nigdy by się takiego czynu nie dopuścił. Moim zdaniem to, co się stało, jest skutkiem wypadku, którego doświadczyliśmy ponad 20 lat temu. Przecież wówczas doznał poważnego urazu mózgu i miał ciężką operację. Lekarze wtedy mówili, że miał dużo szczęścia, że z tego wyszedł. Co prawda, jak wrócił do
Narastająca frustracja i natrętne myśli. Mężczyzna zamordował żonę cz. I
Jak później zeznawał świadek, wezwał też pogotowie, a jego sąsiad Zbigniew G. chodził cały czas po mieszkaniu od salonu do kuchni. – Wyglądało to tak, jakby mnie obserwował. W ogóle się nie odzywał. Zauważyłem tylko, że wciąż pociera ręce. Gdy poprosiłem go, żeby się nie ruszał, stanął przy ciele swojej żony. A później, jak przyjechały
Błąd na całe życie… Szokująca zbrodnia rodziców Cz. II
– Ciągle wyrzucam sobie, że nie dopilnowałem dziecka, nalewając wrzątku do brodzika i schodząc do piwnicy. To był mój błąd, który zostanie ze mną do końca życia. Polewanie pleców chłodną wodą Sędzia Adam Radziszewski, przewodniczący składu orzekającego, zapytał, dlaczego po wystąpieniu oparzeń nie wezwano pomocy – ani niezwłocznie, ani w późniejszym czasie. – Początkowo po