Warszawa Miliona Serc. Dziennikarze Angory dołączyli do pochodu

– Dziś daliśmy milionom Polaków nadzieję, a rządzącym pokazaliśmy siłę. Są emocje, jest energia! PiS już nie podniesie się do wyborów – zapewniali „Angorę” uczestnicy Marszu Miliona Serc, największej od kilkudziesięciu lat pokojowej demonstracji w Polsce. Cztery kilometry długości, kilkaset tysięcy, blisko milion ludzi.

Fot. Antek Barański

Niemożliwe stało się możliwym!

– Serce, które stało się naszym symbolem, nie ma barw partyjnych, tylko biało-czerwone. Nie będziemy się tam zajmować partiami, ani moją, ani żadną inną. Idziemy tam wszyscy razem – mówił o głównym przesłaniu marszu Donald Tusk, jego inicjator. Lider PO przekonywał w „Polityce”, że „formuła jest prosta: Jeśli kochasz Polskę, przyjdź na marsz”. I posłuchały go setki tysięcy Polek i Polaków, a wśród nich osoby z pierwszych stron gazet, w tym czołowi politycy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Nie było liderów Trzeciej Drogi, Władysława Kosiniaka-Kamysza (PSL) i Szymona Hołowni (Polska 2050), którzy pojechali na objazd po Polsce w ramach akcji #TysiącaSpotkań). W marszu szli natomiast kandydaci do Sejmu i Senatu warszawskiej listy i okręgów podwarszawskich Trzeciej Drogi, m.in. Michał Kobosko, Ryszard Petru i Dorota Stalińska.

– Jestem tu, bo chcę. Jestem tu w charakterze wolnego człowieka, Polki, kobiety, matki, twórcy, kandydatki do Sejmu RP z podwarszawskiego okręgu 20. Ja już nic nie muszę. Sześć lat stałam pod Sejmem, żeby się coś w Polsce zmieniło. Jestem kandydatem niezależnym z ramienia PSL. Nie należę do żadnej partii. Jeśli ktoś nie wie, jakie mam poglądy, to może posłuchać w sieci wszystkich moich przemówień spod Sejmu i Sądu Najwyższego sprzed paru lat. Wtedy jeszcze myśleliśmy, że PiS opanuje swoje dyktatorskie i dewastatorskie poczynania wobec Polski i Polaków. Ale nie opanował, zawłaszczył nasze państwo i zrobił sobie z niego prywatny folwark. Kawałek po kawałku niszczy to, co z takim trudem budowaliśmy. Naszą niezależność, naszą przedsiębiorczość, naszą godność i naszą samorządność. I to musi się skończyć – powiedziała nam Dorota Stalińska, z zawodu aktorka. – Mamy jeden cel – pogonić PiS – dodała.

Ada, 40-letnia, pełna energii nauczycielka wychowania przedszkolnego, na marsz przyjechała z Częstochowy. Na dojazd do Warszawy nie wydała ani grosza. Wszystko znakomicie zorganizowane. Po wypełnieniu formularza na stronie marszu (Nie masz jak dojechać na marsz? Zorganizujemy dla Ciebie transport!) otrzymała bezpłatne miejsce w autokarze. A takich autobusów do stolicy wjechały tysiące. – Wydrukowałam sobie ze strony biało-czerwone serce, które przyczepiłam do bluzy. Nie było już żadnego wolnego miejsca w naszym autokarze. Dużo ludzi młodych, ale byli też seniorzy. Wysiedliśmy w centrum, przy Pałacu Kultury i Nauki, a autobus pojechał na parking na błonia Stadionu Narodowego. Jestem szczęśliwa, że tu jestem. Wspaniała atmosfera, nie mogło mnie tu zabraknąć – mówi.

Trwa marsz. Ulice w centrum zapełniły się momentalnie. Gdy rozmawiamy, obok nas przetacza się barwny tłum. Wielu w biało-czerwonych strojach, część trzyma transparenty i plakaty przygotowane specjalnie na to wydarzenie. „Jarek! Dla ciebie darmowa wiza San Escobar”. Albo „Szczęśliwej Polski już czas”. Frekwencja imponująca. Słychać też języki niemiecki, angielski. Są Hiszpanie i Anglicy. Atmosfera jak na meczu reprezentacji. Ludzie dopisali. Humory dopisują. Słyszę rozmowę o tym, że zaproszenia na marszu wybrzmiały (o dziwo) nawet w rządowej TVP. Piekło zamarzło, bo w ramach odpłatnej audycji wyborczej KO emitowanej w TVP na marsz zapraszał Donald Tusk. – Tysiące ludzi z Polską w sercach, którzy nie dali się złamać. Nie bójcie się, nikt nas dzisiaj nie zagłuszy. To jest nasz czas (…). Tu jest Polska – nawoływał szef PO.

Marsz uświetniło swoją obecnością wielu znanych Polaków. Aktorów, sportowców, ludzi biznesu. Spotkaliśmy m.in. europarlamentarzystkę Janinę Ochojską, która przyjechała do stolicy z grupą swoich przyjaciół spod Torunia, gdzie mieszka. – Moment jest historyczny i nie mogło mnie tu dziś zabraknąć. Przyjechaliśmy w czwórkę, a z Wrocławia, z mojego biura, przyjechał specjalny autobus – tłumaczy. – To marsz dla kolejnych pokoleń, żeby mogły żyć w takim kraju, który pozwala się rozwijać i realizować marzenia. Chodzi o to, żeby ludzie uwierzyli, że da się Polskę zmienić i zagłosowali za tym 15 października. Niech nasz kraj zostanie w końcu wyzwolony od PiS – powiedziała nam Janina Ochojska. O tym mówili też inni uczestnicy Marszu.

– W głowie się nie mieści to, co się w Polsce dzieje. Prezydent, który nie zna historii, porównuje Polaków, swoich rodaków, do świń tylko dlatego, że chcą obejrzeć w kinie film nie po linii obecnej władzy. To wymaga głośnego sprzeciwu. Nie możemy siedzieć cicho, gdy jako obywatele jesteśmy poniewierani i odzierani z godności – usłyszeliśmy od Benedykta z Sosnowca (prywatny przedsiębiorca), który do Warszawy zabrał całą rodzinę. – Mamy dość napuszczania nas na Ukraińców, uchodźców i Bóg wie kogo jeszcze. Wszyscy źli, tylko PiS dobry i nas uszczęśliwi. Niestety, idzie to w złą stronę i czas to zmienić – dodaje i rozwijają z rodziną transparent z hasłem: „Chodź z nami, to wyjdziesz na ludzi. 1 X 2023”. Wyszliśmy na ludzi! 

Manifestujący wykazali się kreatywnością:

– Zróbmy jesień temu średniowieczu!
– Dobro wygra z Ziobro!
– Kocham kino!
– Chrum, chrum
– Ministerstwo Szmuglu Zagranicznego
– Sprzedam działkę, Nowogrodzka
84/86
– Obalmy ten rząd, idźmy się kochać!
– Niby kaczor, a jednak świnia
– Niezły Polski Ład zgotował nam żoliborski
dziad
– Jarek, nie daruję ci tej Polski!
– Likwidacja PiS-ancjum wkrótce…

Pokazać swój sprzeciw – Maciej Wilczek

Noc z soboty na niedzielę (1 X 2023 r.)

Jesienna, chłodna noc. Wyruszają z różnych stron Polski. Z Wałbrzycha, Białegostoku, Lublina i Szczecina. Setki autobusów i tysiące samochodów osobowych, przepełnione są też pociągi.

Gościm, godzina 2.00

Adam Korzeniowski, poeta, podróżnik, fotografik, kiedyś nauczyciel, wyjeżdża z Gościmia, niewielkiej miejscowości oddalonej 38 km od Gorzowa Wielkopolskiego. Na miejscu zbiórki w Gorzowie jest punktualnie o godz. 2.45. Takich jak on jest kilkaset osób, ściślej – 9 autobusów. Wszyscy „zrzucają się” na transport. Organizatorzy rewanżują się serduszkami, gorzką czekoladą i krówkami.

6.15: Gdzieś w drodze

– Jadę, bo nie chcę się czuć winny, jak PiS wygra wybory, że nie próbowałem, nie zrobiłem czegoś, co mogłem zrobić, by ich powstrzymać, te kłamstwa, tę nienawiść. Szkoda, że cię tu nie ma – mówi Adam.

9.45:

Autobusy są już w Warszawie. Niektóre ulice już są zamknięte. Więcej zakazów parkowania. Przybywa też policji i służb porządkowych. Uczestnicy marszu z okolic Gorzowa ruszają ulicą Waryńskiego. Powiewają polskie flagi.

10.45: Facebook, autor na poparcie informacji zamieszcza też zdjęcia

W drodze do Warszawy „przypadkowe”, drobiazgowe kontrole autokarów dokonywane przez Inspekcję Transportu Drogowego, której funkcjonariusze w niedzielę o brzasku wypatrują przez lornetki i zatrzymują wyłącznie autobusy jadące na marsz. Nie zatrzymacie nas.

11.00: Polskie Radio I, serwis informacyjny (rządowy)

Pierwsza informacja o konwencji PiS w katowickim Spodku. Ani jednego słowa o Marszu Miliona Serc, tak jakby go nie było.

11.10: TV Trwam – po wpisaniu w wyszukiwarkę „Marsz Miliona Serc” – brak wyników wyszukiwania. Podobnie milczy większość prawicowych lub rządowych mediów.

11.30:

Na rondzie Dmowskiego w Warszawie z minuty na minutę przybywa ludzi. Tam gdzieś w tłumie jest też Adam… A oprócz niego setki tysięcy uczestników. 

 

2023-10-02

Maciej Wilczek i Tomasz Barański


Wiadomości
Szpieg przesądzony. Polskę nawiedziła mania na tym punkcie
Michał Ogórek
„Zamachy były, są i będą”. Rozmowa z antyterrorystą
Krzysztof Różycki
Eurowizja 2024. Muzyka nie łagodzi obyczajów
Plotkara
Michelle Obama w Polsce. Zarezerwowano 30 pokoi w hotelu Sheraton
Maciej Woldan
Dlaczego góral bije konia? O tradycji i patologii
Henryk Martenka
Społeczeństwo
Człowiek dziwaczny i ekscentryczny… Morderca milczy na sali sądowej
Katarzyna Binkowska
Chełmno – Miasto Zakochanych. Slogan chroniony prawem
Wojciech Barczak
Dzikie Bieszczady i ich tajemnicze, opuszczone wsie
Martin Martinger
Tomasz Brzeziński po ciężkiej walce z uzależnieniem pomaga dzisiaj innym
Tomasz Gawiński
Będzie się pisało „Warszawianin”. Poprawki w ortografii
Maciej Malinowski
Świat/Peryskop
Relokacja imigrantów. Rozmowy z Janiną Ochojską i Andrzejem Zapałowskim
Krzysztof Różycki
Wieczny i wonny. Ogród na zboczach Awentynu
ANS
Hymny narodów świata: Galicja
Henryk Martenka
Moda, drogie samochody i kalifat. Kim są „pop-islamiści”?
MH na podst.: focus.de, nin.rs, ynetnews.com
Gruzini walczą o przyszłość kraju. Trwa bojkot „ruskiego prawa”
KK na podst.: BBC, Reuters, AFP, Georgia Today, The Moscow Times
Lifestyle/Zdrowie
„Seksmisja” ma już 40 lat i wraca do kin
(KGB) na podst. Radio RMF FM
Rak nie wybiera. Królewski status nie ma tutaj znaczenia
Ewa Wesołowska
Andrzej Seweryn. Doświadczony aktor, który chce uczyć się od młodych
Na podst. tekstu Karoliny Morelowskiej-Siluk
Sanatoria czekają na zmiany. Na miejsce nie będziemy już czekać tak długo?
Andrzej Marciniak
Wszystko, co powinieneś wiedzieć o zębach, aby pozostały zdrowe na lata
A.M.
Angorka