A później obudził ją i poszli razem do poczekalni dworcowej. Tam 19-latek miał zaproponować 18-latce, że pojadą do jego mieszkania w Radzionkowie, żeby mogła wytrzeźwieć i wrócić w lepszym stanie do domu. Zwłaszcza że zgubiła torebkę z kluczami i telefonem komórkowym. Dziewczyna zgodziła się i wsiedli do kolejnego autobusu.
Zajęte łóżko
Gdy dojechali na miejsce, Wiktoria K. natychmiast się położyła i usnęła. Miała tylko poprosić swojego nowego znajomego, żeby ją obudził mniej więcej za godzinę. Mateusz H. budził ją trzy razy, ale bezskutecznie i narastało w nim zdenerwowanie, bo był zmęczony po pracy i też chciał się położyć w łóżku, które było zajęte.
O dalszym losie dziewczyny miał zdecydować rzut monetą. Mateusz H. postanowił, że gdy wypadnie orzeł – zabije ją. Na jego dłoni pojawił się orzeł, więc usiadł okrakiem na śpiącej Wiktorii K. i zacisnął jej ręce na szyi. Nie udało mu się jej w ten sposób udusić, więc uderzył ją kilka razy pięściami w głowę, a następnie zawiązał na jej szyi plastikowy pasek, a na koniec jeszcze zacisnął linkę. Jak wykazała późniejsza sekcja zwłok, ofiara została również zgwałcona. Zdaniem biegłych jeszcze wówczas żyła.
Sprawca usiłował ukryć ciało ofiary. Zawinął rozebrane zwłoki w kołdrę oraz w pocięty pokrowiec materaca i próbował je wynieść z mieszkania, ale były za ciężkie. Wyszedł z domu i pojechał do babci, której o wszystkim opowiedział. Dzwonił też do brata oraz do swojej dziewczyny i opowiedział o tym, co zrobił. Zgłosił też zabójstwo na policji, ale zdecydował się ukrywać w ogródkach działkowych w Radzionkowie. W jednej z altanek schował się w tapczanie. Właśnie tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy.
Subskrybuj