R E K L A M A
R E K L A M A

Komisja ds. pedofilii w Kościele powstaje, ale może być pozorna

Konferencja Episkopatu Polski powołała komisję mającą zbadać przypadki wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych. Wydaje się jednak, że jest to działanie zbyt późne, ponieważ o problemie informowano kilkadziesiąt lat wcześniej. Eksperci mają również wątpliwości co do bezstronności komisji.

Fot. Pixabay

Zasady funkcjonowania wstępnie przyjęte

Podczas drugiego dnia obrad 404. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski biskupi przyjęli zasady funkcjonowania Komisji niezależnych ekspertów, która ma zbadać zjawisko wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce, a także zatwierdzili jej statut. Po przyjęciu tych dokumentów Konferencja Episkopatu Polski formalnie powołała komisję, nadając jej publiczną osobowość prawną. Statut został wcześniej skonsultowany z Konferencją Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce oraz Konferencją Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce.

Poinformowano również, że biskupi zaakceptowali porozumienie dotyczące utworzenia komisji, zawarte między Konferencją Episkopatu Polski a obiema konferencjami przełożonych zakonnych – męskich i żeńskich. Zapowiedziano, że pełne treści przyjętych dokumentów zostaną ujawnione publicznie oraz omówione podczas konferencji prasowej zaplanowanej na czwartek o godzinie 15, po zakończeniu zebrania plenarnego.

Prace komisji mają potrwać trzy lata, z możliwością ich przedłużenia. Kandydata na przewodniczącego komisji ma wskazać abp Wojciech Polak, delegat Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży. To ten sam duchowny, który w 2013 roku, pełniąc funkcję sekretarza generalnego Episkopatu, po pierwszych oficjalnych przeprosinach biskupów w tej sprawie stwierdził, że jest to chyba najmniej, co można było powiedzieć.

Problem z niezależnością

Podkreślona przez Episkopat Polski niezależność ekspertów jest jednak podważana przez wielu komentatorów. Problem ma charakter zasadniczy, ponieważ Kościół nie podlega bezpośrednio państwowym mechanizmom kontroli. W praktyce oznacza to, że żadna ustawa nie jest w stanie zobowiązać biskupa do stawienia się przed kościelną komisją. Jeżeli więc sami hierarchowie nie zdecydują się na pełną przejrzystość i współpracę, istnieje ryzyko, że działalność komisji okaże się przede wszystkim działaniem o charakterze wizerunkowym.

Publicysta Tomasz Terlikowski zwraca uwagę, że skuteczność komisji będzie zależeć od zakresu jej uprawnień. Jego zdaniem, jeśli nie otrzyma ona dostępu do wszystkich dokumentów i nie będzie mogła wzywać na przesłuchania biskupów oraz biskupów seniorów, jej realne możliwości działania pozostaną bardzo ograniczone. W takiej sytuacji mogłaby stać się jedynie instytucją pozorną.

Ks. dr Grzegorz Strzelczyk również ocenia, że ryzykiem przyjętych zasad jest całkowita zależność komisji od biskupów.

Z kolei Robert Fidura, działacz społeczny na rzecz osób wykorzystywanych seksualnie w Kościele oraz były członek rady Fundacji Świętego Józefam w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim, zwraca uwagę na innych aspekt. Jak zauważa, do instytucji państwowych i kościelnych trafia jedynie niewielka część zgłoszeń od osób pokrzywdzonych — szacunkowo około 10 procent. Inną kwestia jest to, iż w praktyce komisja wciąż nie funkcjonuje. Dotąd przyjęto trzy z czterech zapowiadanych dokumentów, z czego publicznie udostępniono tylko dwa, mające głównie techniczny charakter.

2026-03-16

SJS na podst. Dziennik Zachodni, Salon24, Onet