R E K L A M A
R E K L A M A

Czy czeka nas ruski rok? [FELIETON OGRÓRKA]

Mówimy wojna, a myślimy Rosja. Wiadomo, że nie będziemy walczyli z żadnym nieokreślonym „nieprzyjacielem”, ale z Kacapami. Rada Języka Polskiego w swej najnowszej reformie właśnie zaleciła, aby od pierwszego stycznia zacząć pisać ich (jak wszystkie tego typu określenia) wielką literą, przez wielkie K. Czyżby się na coś przygotowywała?

Fot. Pixabay

Psychoza wojenna, szpiegomania, jaka ogarnia Polskę, to tak naprawdę szpiego-Wania. Czy to więcej, czy mniej? Z jednej strony może to być uspokajające, redukujące, bo Rosję tradycyjnie lekceważymy i umniejszamy. Ale z drugiej strony: gorzej – wszak to niecywilizowana i nieobliczalna Rosja! Kolos może i na glinianych nogach, ale może się przewrócić na nas.

Ta dwoistość, że mieć za granicą Rosję to jednocześnie gorzej i lepiej, towarzyszy polskiemu myśleniu od zawsze. Twórca endecji Roman Dmowski uważał, że zagarnięcie nas przez Rosję jest dużo lepsze niż np. przez Niemcy, ponieważ z Ruskimi tak czy inaczej sobie poradzimy. Jako słabsi nas nie stłamszą i nie wynarodowią, a tacy Niemcy za to mogą. Lepiej wpaść w dwie lewyje ruki niż w hande hoch.

Armia Czerwona, która zdobyła Polskę w 1945 roku, była pożałowania godna. Być zawłaszczonym przez oddziały nędzne to na pewno nie honor, ale gdyby przez świetnie wyposażone – większy strach.

Związek Sowiecki był krajem, który wysyłał rakiety w kosmos, terroryzował atomową bronią cały świat (dalej to robi), ale nie produkował papieru toaletowego. Gagarin musiał obejść się bez tego. Naturalnie mocno go to uczłowieczało i czyniło celebrytą z ludu. Z drugiej strony: w jakim kierunku wyewoluowałby Wszechświat i co wpadałoby w Czarne Dziury, gdyby to taka cywilizacja go opanowała?

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-01-14

Michał Ogórek