R E K L A M A
R E K L A M A

Czas socjopatów [FELIETON MARTENKI]

W epoce przedwojnia na pierwszą linię wychodzą zwykle socjopaci. Chaos czasów umożliwia im manipulację ludźmi, budzi bezkarność i pozbawia empatii. Socjopata ma własną definicję krzywdy i sprawiedliwości, uważa się za osobę twardą, przez to skazaną na sukces. Władza upaja go narkotycznie, pozwalając uwodzić elektorat, gdyż mówi wyłącznie to, co wyznawcy chcą usłyszeć. Czyż nie są socjopatami Donald Trump, Władimir Putin, Viktor Orbán, Brazylijczyk Bolsonaro, Słowak Fico, Argentyńczyk Milei czy nasz Nawrocki? 

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Od 8 sierpnia, gdy do Belwederu zajechał Karol Nawrocki, deklarowałem mu lojalność jako pierwszemu obywatelowi. Nawrocki wygrał wybory, został prezydentem. Aliści znając nieciekawą biografię tego gdańskiego boksera i ipeenowca z partyjnego nadania, nieciekawą młodość ochroniarza bez obycia, uczestnika kibolskich nawalanek, czekałem na symptomy, by naturszczyk, który objął najwyższy urząd w państwie, do tego urzędu z czasem dorósł! Aby przekonać nas, którzy głosowaliśmy na jego przeciwnika, że nauczył się być prezydentem, zrozumiał swoją rolę, że choć został arbitrem, nie stał się sędzią, od którego wyroków nie ma apelacji. Czekałem na to pięć miesięcy. Daremnie. Nawrocki nie stał się pierwszym pośród równych, dzieli nas i antagonizuje. Do tego jakby nie chciał rozumieć ustroju państwa.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-01-01

Henryk Martenka