Krwawy zamach wydarzył się 19 stycznia. Bieliajew zginął, gdy wychodził ze swojego miejsca pracy, mocno strzeżonej siedziby Roskomnadzoru, która znajduje się przy ulicy Kitajgorodskij Projezd 7. Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji nałożyła blokadę informacji na temat tego ataku. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zbrodni, stanowczo „poradzili” dziennikarzom państwowych mediów oraz prowadzącym kanały internetowe, żeby zachowali całkowite milczenie. Władze nie potwierdziły śmierci cenzora, niemniej 19 stycznia jego paszport i numer identyfikacji podatkowej zostały unieważnione, jak to się dzieje w przypadku osób zmarłych. Z Rosji zaczęły napływać wiadomości świadczące o tym, że atak rzeczywiście miał miejsce.
Subskrybuj