R E K L A M A
R E K L A M A

Zmienione nazwy na mapach Google. NASK i Ministerstwo Cyfryzacji reagują

W miniony weekend w Mapach Google pojawiły się zmienione nazwy wielu rozpoznawalnych miejsc w Warszawie. Część obiektów otrzymała obraźliwe lub satyryczne określenia – między innymi Pałac Prezydencki został oznaczony jako „Pałac Kibolski”, Park Mirowski jako "Park Ośmiogwiazdowski", a Narodowa Galeria Sztuki Zachęta jako „Zachęta do opuszczenia Polski”. Na incydent zareagowały już zarówno Google, jak i NASK.

Źródło: Google Maps

Kilkadziesiąt zmienionych nazw

W niedzielę 5 lipca użytkownicy Map Google zauważyli, że nazwy wielu znanych miejsc w Warszawie zostały zmienione na obraźliwe lub prowokacyjne. Jak poinformował CERT Polska, do godz. 10 w poniedziałek zgłoszono 78 takich przypadków. Google przekazał, że usuwa nieprawidłowe wpisy i blokuje konta odpowiedzialne za ich dodanie.

Skala incydentu okazała się większa, niż początkowo wynikało z materiałów publikowanych w mediach społecznościowych. Zmienione nazwy dotyczyły m.in. instytucji państwowych, muzeów, miejsc pamięci, parków, centrów handlowych i obiektów sportowych. W wielu przypadkach pojawiały się określenia o charakterze politycznym, wulgarne sformułowania oraz odniesienia do nazizmu i zbrodni III Rzeszy.

Na razie nie wiadomo, kto stoi za tymi zmianami ani czy wszystkie edycje zostały wprowadzone przez jedną osobę lub grupę. CERT Polska podkreśla, że jest zbyt wcześnie, by przesądzać, czy doszło do włamania lub skoordynowanego cyberataku. Eksperci zwracają uwagę, że podobne przypadki żartobliwych lub prowokacyjnych zmian nazw zdarzały się już wcześniej, dlatego trwają analizy mające wyjaśnić charakter obecnego incydentu. Część błędnych nazw została już przywrócona do właściwej formy.

Reakcja wiceministra cyfryzacji

Do incydentu odniósł się również wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. W rozmowie z Onet Rano przekazał, że według dotychczasowych ustaleń nie był to cyberatak ani skoordynowana akcja. Wyjaśnił, że użytkownicy mogą zgłaszać zmiany nazw i adresów w Mapach Google, a podczas aktualizacji danych mogło dojść do błędu, który pozwolił na wyświetlanie obraźliwych nazw.

Dodał, że choć za zmianami prawdopodobnie stały osoby wykorzystujące możliwość edycji wpisów, incydent miał poważne konsekwencje. Pytany o możliwy udział rosyjskich służb, zaznaczył, że tego typu zdarzenia mogą być wykorzystywane do testowania lub obserwacji odporności systemów cyfrowych.

Jestem przekonany, że na Wschodzie powstała notatka z tego, że grupka dzieciaków potrafiła namieszać na bardzo popularnej aplikacji z mapami – powiedział. – Wyciągnięto wnioski, sprawdzono, gdzie są podatności i pewnie to będzie w przyszłości wykorzystywane, żeby na przykład pomieszać transport – czy to transport medyczny, czy to nawet transport wojskowy. Na pewno takie rzeczy nie sprzyjają naszemu bezpieczeństwu

Stanowiska Google i CERT

Google Polska przekazało redakcji „Faktu”, że na bieżąco usuwa nieprawidłowe nazwy z Map Google, blokuje konta odpowiedzialne za ich dodawanie i egzekwuje zasady dotyczące publikowanych treści. Sytuację monitoruje również NASK. Jak ustalił „Fakt”, Państwowy Instytut Badawczy analizuje przypadki nieautoryzowanych zmian nazw obiektów w aplikacji.

Zespół CERT Polska w nocy dokonał licznych zgłoszeń problemu do moderacji firmy Google jako właściciela serwisu, część nazw została już poprawiona. Obecnie monitorujemy sytuację – poinformowano.

Aktualnie większość zmienionych nazw została już przywrócona do właściwej formy, a obiekty w Mapach Google ponownie wyświetlają się z prawidłowymi oznaczeniami.

2026-07-07

SJS na podst. Gazeta Prawna, TVN24