R E K L A M A
R E K L A M A

FAJBUSIEWICZ: Mord w domu ginekologa

74-letni doktor Marian B. był w Wałczu znanym i szanowanym ginekologiem. Przez lata pracował w ogromnym, wojskowym kompleksie szpitalnym, a gdy w 1999 r. doszło w jego domu do tragedii, był już na emeryturze i dawno zamknął prywatną praktykę prowadzoną we własnej willi. Z rekonstrukcji wydarzeń wynikało, że sprawcy szykowali się do włamania, nie do zabójstwa. Plan mieli dopracowany: obserwowali dom, czekali, aż gospodarzy nie będzie. Wszystko wskazywało na klasyczny skok na kosztowności. Niestety, precyzyjnie przygotowana akcja potoczyła się zupełnie inaczej, niż zakładali.

1) złoty pierścionek z ametystem, korona z kryształów górskich, 2) złoty pierścionek z ametystem, po bokach rożki z brylancikami, 3) złoty pierścionek z szafirem, 4) złoty pierścionek ze szmaragdem (ze skazą), 3 – 4 brylanciki po obu stronach obrączki, 5) pierścionek z białego złota z brylantem 1,1 karata, 6) złoty pierścionek 14 karatów, oczko z jasnego korala, pod spodem złota sztabka podtrzymująca koral, 7) złoty pierścionek, 8) naszyjnik złoty grubości około 2,5 cm, 9) fragment naszyjnika z pozycji 8, 10) zegarek marki Omega – szkiełko kryształowe, szlifowane, 11) złota bransoleta szerokości 1,5 – 2 cm, 12) złoty łańcuszek 18 karatów grubości około 5 mm, 13) złota bransoleta o wysokości około 6 cm, grubości około 3 cm a2734-35

Z policyjnych ustaleń wynikało, że był to dokładnie planowany skok. Sprawcy – najpewniej było ich dwóch – od pewnego czasu objeżdżali miasteczka dawnego województwa pilskiego, szukając zamożnych domów. W końcu wytypowali państwa B. Zwrócili uwagę na znanego w Wałczu ginekologa, który mieszkał z żoną w poniemieckiej willi nad jeziorem. Dom uchodził za jeden z najładniejszych w mieście, stał przy wyjeździe na Bydgoszcz.

Doktor od dawna nie przyjmował już pacjentek, ale miejscowe plotki mówiły o poniemieckim sejfie i przechowywanej w nim biżuterii oraz gotówce. Nie ustalono, skąd bandyci znali zwyczaje starszego małżeństwa i ich plany. Wiedzieli jednak, że 2 października państwo B. jadą na wesele, daleko – prawie 300 km od Wałcza – i że mają wrócić dopiero 5 października. Czekali więc na moment, gdy dom będzie pusty. Prawdopodobnie pojawili się nocą z 4 na 5 października, dzień przed planowanym powrotem gospodarzy. Przeskoczyli ogrodzenie, skorzystali z drabiny sąsiadów i dostali się do okna łazienki. Wybili szybę, wyjęli ramę. Dom stanął przed nimi otworem.

Wychodząc z łazienki, trafili prosto do sypialni, a tam spał niczego niesłyszący doktor. Nie wiedzieli, że państwo B. wrócili z wesela wcześniej. Gospodarz nie usłyszał włamania ani brzęku szkła – miał problemy ze słuchem i na noc odkładał aparat. Ogłuszyli go ciosem w głowę – pięścią lub tępokrawędzistym przedmiotem. Zakleili mu usta plastrem przeciwreumatycznym, głowę owinęli taśmą samoprzylepną. Tą samą taśmą skrępowali ręce i nogi na wysokości kostek. Bili, żądając klucza do sejfu i pieniędzy. Początkowo, zaskoczeni, nawet nie sprawdzili, czy w domu jest żona. Najwyraźniej uznali, że skoro doktor śpi sam, ona została u rodziny. Przeszukali szafy, szuflady, regały, po czym weszli do drugiego pokoju, gdzie spała kobieta. Obudzili ją; jeden krzyknął: „To jest napad!”, przyłożył nóż do gardła i kazał odwrócić się twarzą do ściany. Skrępowali jej ręce, zakneblowali usta taśmą. Żądali wskazania miejsca, gdzie trzymane są pieniądze i klucz do sejfu. Starsza pani nie chciała nic powiedzieć – znaleźli go sami. Zabrali złoty łańcuszek, damski zegarek Omega, dwie złote bransoletki, dwa naszyjniki, pięć pierścionków z kamieniami szlachetnymi, trzy lub cztery Krugerrandy, dziesięć pięciorublówek – tzw. świnek – oraz dziesięć złotych blaszek dentystycznych. Opuścili dom tą samą drogą, którą weszli.

Około 6 rano żonie doktora udało się zerwać taśmę z ust i zaczęła wołać o pomoc. Krzyki usłyszeli sąsiedzi, zawiadomili policję i pogotowie. Pomoc przyszła jednak za późno – doktor nie żył. Bezpośrednią przyczyną śmierci było złamanie krtani. Podczas oględzin pod jego ciałem znaleziono zegarek marki Seiko. Najpewniej należał do jednego ze sprawców i spadł w czasie szarpaniny. Żona doktora niewiele mogła powiedzieć o sprawcach. Twierdziła, że było dwóch dość młodych mężczyzn (w kominiarkach z otworami na oczy), w ciemnych ubraniach i ciemnych rękawiczkach. W toku śledztwa ustalono, że w czasie napadu w pobliżu stał biały Fiat 125p. Świadkowie widzieli w nim młodego mężczyznę, który mógł mieć związek ze zbrodnią. Zgłosił się też świadek, który dzień wcześniej widział w okolicy domu młodego mężczyznę z kolczykiem w kształcie krzyża w prawym uchu. Prezentujemy rysunki skradzionej biżuterii. W 2000 r., kiedy pokazywałem tę sprawę w „997”, nagrywaną w oryginalnych wnętrzach willi i przy okradzionym sejfie, apelowałem do widzów: jeśli mają państwo kosztowności i większe sumy – nie trzymajcie ich w domu, tylko w bankowej skrytce. W 2000 r. kosztowała 150 zł za rok. Sprawa przedawni się w 2029 r. 

2026-07-04

Michał Fajbusiewicz