Kluczowy szlak pod znakiem zapytania
QatarEnergy ogłosiła stan siły wyższej w związku z realizacją swoich kontraktów na dostawy LNG, w tym dla Orlenu, który otrzymał zawiadomienie o możliwym opóźnieniu dwóch przesyłek zaplanowanych na kwiecień i maj. Decyzja spółki została podjęta po wstrzymaniu produkcji spowodowanym atakiem wojskowym na część infrastruktury. Katar odpowiada za około 20% światowego eksportu LNG, który w całości trafia do odbiorców drogą przez cieśninę Ormuz.
Ruch przez cieśninę Ormuz, kluczowy szlak w światowym handlu gazem i ropą, niemal całkowicie się zatrzymał. W ubiegłym roku przez ten kanał przepływały masowce przewożące łącznie 81 mln ton LNG, czyli około 222 tys. ton dziennie, oraz tankowce transportujące 14 mln baryłek ropy dziennie. Groźby irańskiej Gwardii Rewolucyjnej (IRGC), która zapowiedziała atak na każdy statek próbujący przepłynąć cieśninę, doprowadziły do zatrzymania setek jednostek przy wejściach do szlaku, a wiele innych skierowano na dłuższe, okrężne trasy, co w efekcie wywołało gwałtowny wzrost cen gazu i ropy na światowych rynkach.
Czy powinniśmy szukać alternatyw?
Eksperci zaznaczają, że obecny kryzys nie spowodował jeszcze bezpośrednich braków w dostawach gazu do Europy. Wynika to z faktu, że rejs statków LNG z Kataru na Stary Kontynent trwa około miesiąca, a jednostki z marcowymi ładunkami już wypłynęły z portów.
Niewątpliwie najbardziej narażone na ograniczenia dostaw LNG z Kataru są rynki azjatyckie, w tym Bangladesz, Indie i Pakistan. Analitycy wskazują, że państwa te już poszukują alternatywnych źródeł, w tym u producentów z Australii i USA. Mimo obaw o niedobory, długo nie reagowała czwarta co do wielkości produkcji LNG – Rosja, która w 2025 r. wyprodukowała 44,3 mld m³ płynnego gazu rocznie, nie zapowiedziała zwiększenia dostaw dla Azji w odpowiedzi na kryzys w Katarze.
Rosyjskie MSZ ograniczyło się do dyplomatycznych protestów, potępiając atak na Iran, i lakonicznie ostrzegło, że zamknięcie cieśniny Ormuz może wywołać poważne zawirowania na światowych rynkach ropy i gazu. W środę wieczorem głos zabrał Władimir Putin, sugerując możliwość wstrzymania dostaw gazu do Europy i skierowania ich na inne rynki, które mogą okazać się dla Rosji bardziej opłacalne. Jak podkreślają analitycy, tego typu deklaracje wymagają dużego dystansu i ostrożnej interpretacji, podobnie jak większość oświadczeń Kremla.