R E K L A M A
R E K L A M A

Listy do redakcji Angory (05.04.2026)

Listy nadesłane przez czytelników tygodnika Angora. Za wszystkie wiadomości dziękujemy i zachęcamy do dalszego kontaktu.

Fot. Domena publiczna

„Stracone złudzenia”, 

„Nietykalni” 

Kompletna klapa… 

W numerze 11. ANGORY w „Ludzie listy piszą” pani Ela, autorka listu „Stracone złudzenia”, dołączyła do grona klakierów i z rozbrajającą szczerością, a także z pewną dozą szyderstwa, rozprawia się z panią Martą Nawrocką, prywatnie żoną Karola Nawrockiego, a publicznie pierwszą damą Rzeczpospolitej. Po półrocznym bytowaniu u boku męża zaproszono panią Martę Nawrocką do telewizji TVN, aby tam poddała się szczególnemu przepytywaniu, tzw. kontroli osobistej tak zewnętrznych, jak i wewnętrznych cech charakteru. W krzyżowym ogniu pytań postawiono pierwszej damie poprzeczkę bardzo wysoko. Skądinąd przepytywana blondynka starała się być poprawną w wypowiedziach na tyle, na ile umiała i trzeba by wystawić jej ocenę przynajmniej dobrą. Ale nie o to chodziło zarówno dziennikarce, jak i, jak się okazuje, pani Eli. 

Okazało się, że pani Marta Nawrocka nie będzie rzecznikiem kobiecych spraw, ani rzecznikiem postępu, ani nawet wzorem symbolicznego gestu, gdy sprawa dotyczy obyczaju i reprodukcji. Powiało chłodem, leśna ustawka z bronią i kajdankami! Pani Elżbieto, świeżość europejską i dowartościowanie kobiet może zapewnić tylko Marta Lempart i Babcia zwana Kasią. Obie panie to dla wielu ponadczasowe Europejki, które bez reprodukcji długo jednak nie pociągną. Ale jak mężczyźni zaczną rodzić dzieci, co według Anny Marii Żukowskiej jest możliwe (a raczej pewne!), to, miłe panie, staniecie się nam jakby mniej potrzebne… 

Pani Elżbieta wywiad obejrzała do końca, o czym świadczy podsumowanie: „kompletna klapa”. Nie wiadomo tylko, czy chodzi o wywiad, czy o stanowisko pani Marty Nawrockiej. Myślę, że chodzi o stanowisko, pewne zasady postępowania i działania i tego ani pani Ela, ani czytelnik czy widz programu z udziałem Marty Nawrockiej nie może mieć jej za złe. Pani Marta Nawrocka to nie chorągiew na wietrze czy osoba polityczna z płaszczem na dwóch, a czasem więcej ramionach. Jaki wpływ mają pierwsze damy na swoich mężów-prezydentów, pokazuje historia od Jaruzelskiego do Nawrockiego.

Cokolwiek by mówić, były to kobiety z klasą, przynajmniej taką, jaką przewiduje protokół dyplomatyczny, wszystkie sprawdziły się jako matki i żony. Z jednym z panią Elą można się zgodzić, że pani Jolanta Kwaśniewska, gdyby bardzo chciała, na pewno zostałaby prezydentem. A jednak nie chciała, mimo że posiada wielkie doświadczenie, obycie, styl i szyk, a nade wszystko energię do działania, intelekt i odwagę. Ona też cieplutko oceniła postawę Marty Nawrockiej, podobnie jak Agata Duda. Inny mistrz pióra pan Aleksander Popowski w tym samym numerze w swoim liście pt. „Nietykalni” zwraca uwagę na „nietykalność” osoby prezydentowej i wręcz wskazuje, że ta druga połowa musi wziąć na siebie ciężar publicznego występowania męża, tym bardziej jeżeli staje obok niego na scenie czy uczestniczy razem z nim w przyjęciu. To szalenie trudne, czasem trzeba długo się tego uczyć, także od podstaw. I to byłoby na tyle. GRZEGORZ KONIECZNY, Radzewice

Wojsko nie zapomni

Bez wątpienia w 27. rocznicę (12.03.2026 r.) wstąpienia Polski do NATO podczas jakiejkolwiek uroczystości państwowej z udziałem żołnierzy, na zawołanie głowy (bez głowy?) państwa: „Czołem żołnierze!”, odpowiedzią powinno być milczenie. A to po tym, jak z odtworzenia – bo jako narcyz chciał siebie widzieć w TV – ogłosił światu, że ustawy do programu SAFE dla wojska, policji, Straży Granicznej i SOP-u (który go chroni całą dobę) nie podpisze, stał się dla wielu (i dla mnie) już na włas ne życzenie zdrajcą Ojczyzny, mając w nosie ponad połowę moich rodaków, którzy chcieli, aby podpisał.

Kto tu winny? Dla mnie ponad dwa miliony tych, którym nie chciało się pójść na wybory prezydenckie. Skoro aż dwukrotnie sprawdziła się tzw. aplikacja Czarnka, dzięki której jawnie robiono przekręty w obwodowych komisjach wyborczych, a ci, którzy to w komisjach robili, do tej pory nie zostali ukarani, to Kaczyński postanowił wystawić go na przyszłego (sic!) premiera. O Hołowni, który zaprzysiągł Batyra/ Nawrockiego na prezydenta przed ogłoszeniem wyników PKW, nie będę pisał, bo szkoda nerwów (…). Przemysław Czarnek uważa, że republikańska Ameryka przyniesie wolność Polsce, natomiast Batyr/Nawrocki, wrażliwy na punkcie interesów USA, myśli, że to jemu i PiSlamistom zagwarantuje poparcie.

Tego samego dnia wieczorem, po wecie tego obywatela, znalazłem w jednym z tygodników taki wpis: Cała Polska ma być odtąd taka, jak on sam, czyli radykalnie prawicowa, ideologicznie antyeuropejska i zakochana po uszy w Ameryce Trumpa. A że tak nie jest, co pokazały sondaże w sprawie SAFE, to zawetował – czy to nie jest zdrada stanu? Cała ta sprawa pokazuje, do czego prowadzi polaryzacja i jakie ograniczenia ma prezydent, nawet jeśli jest zadaniowcem, który ma w nosie opinie na swój temat. Lech Wałęsa, też z Gdańska, który też miał wziąć rząd pod but i do galopu, a troska o opinię innych nie była jego ulubionym zajęciem, skończył tym, że nie utrzymał się na drugą kadencję. On miał swojego „kapciowego” Wachowskiego, obecny ma „rusoluba” Boguckiego. No bo fajnie się obiecuje w kampanii, wciskając ciemnemu ludowi kit, że: Będę sprawczym prezydentem, ale potem jest dużo trudniej zrobić coś innego niż blokować. 

Jak tylko Karol Nawrocki zaczął urzędować, to wyszedł ongiś przed kamery (?) i powiedział: Podpisałem już dziesięć ustaw. Tak jakby chciał powiedzieć: „Nie jestem przecież wcale taki zły, wszystkiego nie blokuję” – choć osiągnął rekord w wetach, przez co nazwano go wetomanem. Faktycznie od dawna było to przygotowywanie weta wobec SAFE. Czy Karol Nawrocki nie ma świadomości, lub po prostu jeszcze do niego nie dotarło, że sam wpadł w pułapkę spowodowaną sytuacją w PiS? Słupki poparcia PiSlamistom lecą na łeb na szyję, konflikty frakcji i frakcyjek się mnożą. A co z Braunem, który zapowiada ostry skręt ku radykalizmowi? Z tych pieniędzy z SAFE nie da się ukraść ani wymusić łapówki, nie da się przypisać sobie sukcesu i na dodatek Pomarańczowy będzie niezadowolony. Więc, by temu zapobiec, Karol Nawrocki zawetował, bo chce Polski między imperialną Rosją a Niemcami z AfD u władzy. Jeśli PiSlamiści z Konfederacją wygrają w 2027 roku wybory – to tak się stanie, a polexit będzie bliżej niż dalej. 

Wojsko będzie to pamiętać. PiS już raz oberwał, i to powinno być dla nich nauczką, gdy dwóch ważnych generałów na progu kampanii złożyło dymisję bez podania przyczyn, więc wojsko wie, co to znaczy. Ale czy na pewno? KORDIAN

Wielki… smutek?

Piszę te słowa maksymalnie zdenerwowany… Każde kolejne wiadomości niosą jeden wielki medialny jęk. Że „prezydent to”, „prezydent tamto”, że „znów zawetował” itd., itp. Holender! Przecież ktoś tego pana wybrał na ten urząd! Teraz płaczecie? A gdzie byliście w dniu głosowania? Jeśli zostaliście w domu, to ktoś inny go wybrał, prawda? Teraz to już nie czas na płacz, tylko naprawdę na jęk. Przecież jego pensja (całe zaplecze, w tym ochrona itp.) jest z naszych podatków. Twoich, Szanowny Czytelniku, też. Wszyscy tego szkodnika utrzymujemy. Teraz? Teraz możemy sobie tylko popatrzeć… PIOTR z Krakowa

PS. Przy okazji pozdrawiam całą Redakcję i Czytelników. Do wiadomości redakcji: z przyjemnością czytam Was co tydzień. 

Mitomania Pinokia nr 2 

Są ludzie, którym imponuje siła, nie rozum, którym słowo „przywódca” myli się ze słowem „herszt”, i nie dobro ogółu, ale ich własne jest dla nich priorytetem. Pal diabli, jeśli myślimy o kibolach, przekonujących pięściami do swoich racji, o drobnych oszustach, przejmujących mieszkania „na opiekuna”. Tragedią jest, gdy powyższe podejrzenia kojarzymy z człowiekiem na stanowisku prezydenta kraju, kompletnie nierozumiejącym swojej roli przypisanej mu w Konstytucji RP, niemającym własnego stylu, a naśladującym swojego protektora – Donalda Trumpa.

Co robi Karol Nawrocki, podczas gdy eksperci międzynarodowi oceniają zakończenie czasu pokoju na wschodniej granicy NATO za mniej więcej dwa lata? Wetuje ustawę, dającą już w kwietniu br. pierwsze pieniądze z programu SAFE na szeroko rozumianą obronność Polski. Marnotrawi drogocenny czas, proponując (za 4 – 5 lat!) gruszki na wierzbie w postaci iluzorycznych, wykreowanych (wydrukowanych?) pieniędzy z długofalowej sprzedaży polskiego złota, najwcześniej (w części) w maju 2027 roku. Echo komentarza Władimira Putina niesie z Moskwy słowa z filmu („Kilerów 2-óch”): „Jak ty (Nawrocki) mnie zaimponowałeś w tej chwili!”. Złożony w Sejmie w kontrze do SAFE prezydencki bubel prawny, między innymi kieruje bezprawnie ewentualny zysk NBP poza budżet państwa oraz pozbawia rząd możliwości dysponowania pieniędzmi.

Okazuje się, że w uzasadnieniach do weta SAFE i do projektu pałacowego prezydenckie kłamstwo goni kłamstwo, a ich siła wręcz poraża. Karol Nawrocki w telewizyjnym przekazie anty-SAFE wytoczył najcięższe działo, załadowane utratą suwerenności przez Polskę, która to jakoby miałaby wynikać z przeniesienia na poziom unijny decyzji o zakupach zbrojeniowych i kierunków rozwoju naszego przemysłu obronnego.

To niewypał i kłamstwa! Listę zakupów opracował Sztab Generalny WP, a o rozwoju przemysłu obronnego decyduje Rada Ministrów. Natomiast obawa Nawrockiego o warunkowość SAFE jest jak strach diabła przed święconą wodą, że nic nie będzie można skręcić na boku. Truizm, że „bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem” jest niegodne nawet taktyka! Karol Nawrocki mówi o bezpieczeństwie pod warunkiem, że Rosja nie zaatakuje!

Wetu przyświecało również niebezpieczeństwo ekonomiczne pożyczki i długie lata jej spłaty – przez ekonomistów uznawanej (pożyczki) za wyjątkowo korzystną, a czas spłaty poczytuje się za zaletę. Kłamstwem prezydenckim, według ekonomistów, było podnoszenie wartości „alternatywnego” do SAFE planu pałacowo-NBP-owskiego. Kłamstwem jest, jakoby fundusz był bezkosztowy, bo miałby pochodzić nie tylko z kreacji pieniądza w NBP za złoto, ale być także zasilany środkami z kredytów, pożyczek, emisji obligacji oraz innych źródeł finansowania. Wielu twierdzi, że to propozycja będąca alternatywą polityczną, a nie poważnym pomysłem na finansowanie zbrojeń.

Kłamstwa trafiają do odbiorców z długim przewodem myślowym, którzy zanim zrozumieją przekaz, zaczną klaskać – nawet dla polexitu. W związku z powyższym draństwem trzeba postawić kilka pytań: Czy Karol Nawrocki nie wie, co robi, wetując ustawę rozwijającą polski przemysł zbrojeniowy, operacyjne przygotowanie obszaru kraju, zdolności operacyjne wojska oraz taktyczne policji i Straży Granicznej?; Czy Karol Nawrocki ma świadomość, że odracza przygotowanie kraju do obrony; czy nie wie, że wetem realizuje wolę lobby amerykańskiego? Czy Karol Nawrocki wie, co robi, realizując polityczne cele Jarosława Kaczyńskiego? Każda odpowiedź dyskwalifikuje tego człowieka. A mając w pamięci urazowe kibolskie ustawki, które bagatelizował, można zacytować Pana Wołodyjowskiego: „Albo przez rozum cięty, albo na umyśle szwankuje”. JANUSZ G.

Bezpieczeństwo ponad prywatę

Polska odniosła ogromny sukces, otrzymując w ramach funduszu SAFE Unii Europejskiej kwotę 43,7 miliarda euro (ok. 180 miliardów złotych) nisko oprocentowanej pożyczki na wzmocnienie obronności i budowanie potencjału zbrojeniowego. Wydawało się, że wobec realnych zagrożeń dla Polski, wynikających z trwającej za granicami wojny, politycy polskiego parlamentu zgodnie zaakceptują decyzję polskiego rządu przyjęcia tej pomocy finansowej. 

Dziś bardzo trudno spiąć kwoty niezbędne do wzmocnienia potencjału obronnego kraju. Obligacje, pożyczki i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych nie są w stanie, w aktualnej sytuacji finansowej państwa, zagwarantować zgromadzenia odpowiednich środków na spłatę zobowiązań za zakupiony lub zadatkowany sprzęt przez poprzedników „dobrej zmiany”, jak i na zakupy aktualne. Dlatego niezrozumiałe było stanowisko PiS-u, który wraz z Konfederacją głosował przeciwko przyjęciu tak potrzebnego projektu, biorąc pod uwagę poprzednie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego o zaniedbaniach we wzmacnianiu potencjału obronnego w czasach „trzymających władzę w państwie PiS”.

Ja to pamiętam, i nie rozumiem, skąd ta amnezja lub rozdwojenie jaźni prominentnych polityków PiS-u. We wrześniu 2025 r. Mariusz Błaszczak, który w czasach „dobrej zmiany” kupował sprzęt wojskowy jak w sklepie z zabawkami, głosił, że „fundusz SAFE jest szansą na rozwój”, a dzisiaj głosi hasła przeciwne: „Fundusz SAFE w tym kontekście to oddanie suwerenności i blokowanie rozwoju sił zbrojnych”, a później: „Potrzeby wojska zostały dostosowane do możliwości funduszu SAFE, a nie fundusz do potrzeb wojska”. Kiedyś Ludwik Dorn powiedział o nim „nierozum”, co wyjaśnia wszystko. Podobne brednie powtarzał Emerytowany Zbawca Narodu: „PiS przeciwko projektowi SAFE. Nikt, kto chce silnej i suwerennej armii, nie powinien popierać funduszu SAFE. Stop oszustom. Polska ma być państwem niepodległym. De facto to szantaż polityczny. Pożyczki z SAFE nie są dodatkowymi środkami na obronność”, przy okazji głosząc mądrość, że możliwość utraty niepodległości jest ważniejsza aniżeli projekt SAFE (środki na obronę tejże niepodległości!).

Ręce opadają na takie dictum szefa największej prawicowej partii, którego kompleksy w stosunku do Unii Europejskiej i Niemiec skłaniają do tak niedorzecznych wniosków. Należy się dziwić takim poglądom prawicy, która każde słowo prezydenta Donalda Trumpa przyjmuje jako prawdę objawioną, a nie chce przyjąć do wiadomości, że to prezydent USA wymusił swoim działaniem zwiększenie wydatków europejskich państw NATO na zbrojenia, sugerując wzrost wydatków do 5 proc. PKB. Potwierdził to Marco Rubio zarówno w Monachium, jak i w Bratysławie: „Europejczycy sami będą musieli zadbać o swoje bezpieczeństwo”, sugerując, że Amerykanie mogą się ograniczyć do „obecności nuklearnej”. Powtarzane są często jego słowa: „Nie chcemy, aby Europa była wasalem USA, lecz silnym sojusznikiem” i „Im silniejsi sojusznicy, tym silniejsze pozostają Stany Zjednoczone”. Czy te słowa nie wystarczą, aby zrozumieć politykę prezydenta Donalda Trumpa w stosunku do Europy, za którą wcale nie przepada, ale wie, że to zbrojeniowe koncerny amerykańskie mogą być dostarczycielami broni do państw europejskich. Czy tych przesłań nie rozumieją polityczne tuzy polskiej prawicy, którzy postanowili na złość babci odmrozić sobie uszy?

Prezydent Karol Nawrocki miał do wyboru: czy będzie bawił się dalej w bardzo niebezpieczną „wojenkę polsko-polską”, czy też może zachowa się jak mąż stanu, podpisując ustawę o funduszu SAFE, a swoje prywatne poglądy schowa do szuflady. Tego oczekiwał od niego suweren. Mógł pokazać, że bezpieczeństwo państwa jest dla niego ważniejsze niż prywata. To był sprawdzian patriotyzmu pana prezydenta Karola Nawrockiego. WAWA Z ŻOLIBORZA

O czym marzy prawica?

Ideał nowoczesnej demokracji opiera się na wolnych wyborach oraz na koncepcji czterech niezależnych filarów: władzy ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej oraz mediów informacyjnych. Można zauważyć, że od pewnego czasu marzeniem części polskich polityków prawicy nie jest władza wybieralna, lecz autorytarna – taka, która kontroluje wszystkie wymienione filary. Zjednoczona Prawica pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego była bliska reali zacji tego marzenia w latach 2015 – 2023, gdy dokonała głębokich zmian w sądownictwie oraz przejęła kontrolę nad mediami publicznymi. Proces ten został jednak zahamowany przez członkostwo Polski w Unii Europejskiej oraz zasadę pierwszeństwa prawa unijnego nad krajowym. Drugim powodem był spadek wiarygodności mediów publicznych i rozpowszechnianie kłamstw, takich jak „zamach smoleński”, „upadek Polski” czy „wstawanie z kolan”.

Dla dużej części wykształconych wyborców było to nie do przyjęcia, co znalazło wyraz w wyniku wyborów parlamentarnych w 2023 roku. Polska prawica skupia ludzi przejawiających pewien rodzaj aspołeczności. Nie akceptuje niezależnego funkcjonowania filarów demokracji ani struktur Unii Europejskiej i nie potrafi współpracować na poziomie państw. Nie powinno więc dziwić, że jej celem jest wyprowadzenie Polski ze struktur Unii Europejskiej. Najprostszą metodą ekspansji, którą stosują nawet najprostsze organizmy, jest eliminowanie konkurentów lub podporządkowanie ich sobie. Współpraca jako forma rozwoju pojawia się dopiero na wyższym poziomie organizacji. 

Koncepcje współczesnej radykalnej polskiej prawicy zmierzają raczej w kierunku prymitywniejszych form organizacji społecznej opartych na autorytaryzmie i dyskryminacji, czerpiących inspirację z nacjonalizmu, rasizmu i fundamentalizmu religijnego. Tego typu idee znów zdobywają popularność na świecie, choć historia ludzkości dawno je skompromitowała. Pozdrawiam RYSZARD PĘK

Myślenie Beduina

Nie mogę sobie poradzić z rozkminieniem pomysłu pana profesora Adama Glapińskiego odnośnie do finansowania wydatków zbrojeniowych. Chodzi mi, oczywiście, o tzw. SAFE 0 proc. 

Ciągle przypomina mi się historia o dwóch Beduinach wiozących do oazy na pustyni na swych baktrianach bukłaki z wodą na sprzedaż. Droga się ciągnie, słońce praży, wokół tylko piach i piach, a pić się chce. Jeden z Beduinów zaczyna myśleć: „Pić się chce, ale przecież nie będę pił wody, którą mogę sprzedać. Mam jednego dinara, kupię od kolegi tykwę z wodą”. Jak pomyślał, tak zrobił, napił się, czknął i jadą dalej, ale ochota na picie przyszła drugiemu Beduinowi. Przeprowadził dokładnie taki sam proces myślowy i kupił wodę od pierwszego. Jadą dalej, ale pierwszemu znów chce się pić, więc już znając rozwiązanie, kupił kolejną porcję wody. Powtarzając te transakcje dojechali do osady i nagle okazało się, że nie ma ani wody, ani pieniędzy. 

My mamy złoto i wieziemy je przez ciężkie czasy. Z racji zawieruchy spowodowanej pokojowymi działaniami USA na Bliskim Wschodzie złoto nabrało wartości. Więc posiadacz tego majątku powiedział: „Potrzebuję pieniędzy, ale swojego złota przecież nie sprzedam. Ono nabrało wartości, więc za tę nadwyżkę mogę wydrukować pieniądze i wydam je na czołgi. 

Dobry pomysł? Za bardzo mi przypomina myślenie Beduina, bo gdy wojna się skończy (a każda wojna się kiedyś kończy), to złoto stanieje, a nadwyżka stopnieje jak lód na wiosnę albo woda w bukłakach Beduinów. 

Myślę i myślę, i nie mogę wymyślić, co zrobić wówczas z czołgami kupionymi za nadwyżkę, której po wojnie nie będzie. 

Pomóżcie, bo spać przez to nie mogę! Pomóżcie K.J. 

2026-04-03

Angora