Zaczynał jako cudowne dziecko skrzypiec klasycznych. Ale w wieku trzynastu lat zakochał się w jazzie i od tej miłości nie było już odwrotu. Jego matka miała powiedzieć: – W dniu, w którym kupiłam ci saksofon, straciłam syna. Straciła – ale świat zyskał artystę. Skrzypce nazywał żoną, saksofon kochanką. Ten żart powracał często, bo dobrze oddawał jego charakter. Był
2025-12-31
Nie żegnajcie go ciszą. Wspominamy Marcina Urbaniaka
(GK) na podst.: Onet, wp.pl, TVN24 i innych materiałów prasowych