R E K L A M A
R E K L A M A

Sahara Zachodnia, czyli ziemia zawieszona. Najpiękniejszy kurort na spornym terytorium

Stado wielbłądów nieśpiesznie przechodzi przez drogę tuż przed autem, nie zwracając uwagi ani na mnie, ani na nadjeżdżającą z przeciwka ciężarówkę. Nikt nie trąbi, cierpliwie czekamy. Zwierzęta są u siebie. Być może bardziej niż Marokańczycy, Francuzi, Maurowie i wszyscy inni, którzy przez stulecia uzurpowali sobie prawo do tej ziemi. Do Sahary Zachodniej – afrykańskiego tworu zawieszonego gdzieś pomiędzy państwem a kolonią, historią a teraźniejszością, pamięcią a zapomnieniem. 

Fot. Marek Berowski

Przede mną ciągnie się droga N1. Jedyna prawdziwa arteria tej części świata. Łączy Tanger nad Morzem Śródziemnym z mauretańską granicą i prowadzi dalej – aż do Senegalu i Gambii. Na mapie wygląda niepozornie. W rzeczywistości jest kręgosłupem zachodniej Sahary. Jadę nią od kilku godzin. Po prawej stronie Atlantyk, choć najczęściej niewidoczny zza wydm i skalistych wzgórz. Po lewej kamienista pustynia. Nie ma tu klasycznych, złotych wydm znanych z folderów reklamujących Maroko. Sahara Zachodnia jest surowa. Szara, brunatna, czasem czarna od bazaltowych skał. To pustynia, która nie stara się być piękna. Monotonia krajobrazu działa hipnotyzująco. Po pewnym czasie człowiek zaczyna dostrzegać rzeczy wcześniej niewidoczne: porzuconą oponę, szkielet wielbłąda wybielony przez słońce, jaszczurkę wygrzewającą się na kamieniu. Albo człowieka odpoczywającego przy drodze choć w pobliżu nie ma żadnego środka transportu, a po horyzont nie widać żadnych zabudowań. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-07-30

Marek Berowski