Kiedy się człowiek wdrapie na to ufortyfikowane miejsce, wyglądające z lotu ptaka jak ryba albo okręt, kupi bilet za pięć euro, staje wobec kilkusetletnich kamiennych i ceglanych murów, ze strzelnicami, blankami, traktami obserwacyjnymi, a pod stopami trafić może na machikuły (otwory do wylewania na wroga np. wrzącej smoły). Może też spotkać ważną postać – miejscowego kota. Turystów wita plakat z jego zdjęciem: „Wszystkie psy są mile widziane w twierdzy. Ale proszę mieć na uwadze, że Bri, mały czarny kot, nie dogaduje się z psami. Nie pozwólcie waszym psom zbliżać się do Bri. Dziękujemy!”.
Subskrybuj