Zespół Laboratorium Poznania Politycznego IP PAN, w ramach programu Psychologia dla społeczeństwa, bada przyczyny sceptycznego podejścia niektórych osób do psychologii jako nauki, a co za tym idzie – również do wsparcia oferowanego przez psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów. W ramach projektu w 2024 r. przeprowadzono sondaż wśród 647 dorosłych osób, które jednoznacznie określiły swoje poglądy polityczne.
Nie szukają pomocy
Badania wykazały, że osoby głosujące na partie prawicowe, przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederację, rzadziej deklarowały gotowość skorzystania z pomocy psychologicznej w przypadku długotrwałego obniżenia nastroju czy kryzysu psychicznego niż zwolennicy partii lewicowych i centrowych. Najczęściej kontakt ze specjalistą traktowano jako naturalny sposób dbania o zdrowie wśród wyborców Lewicy, natomiast sympatycy Polski 2050, PSL i Koalicji Obywatelskiej znajdowali się pośrednio między tymi grupami.
Jak podkreśliła dr hab. Marta Marchlewska, prof. IP PAN, oznacza to, że w Polsce stosunek do psychoterapii i psychiatrii nie jest obojętny światopoglądowo, a związane z tym bariery – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie wynikają wyłącznie z ograniczeń instytucjonalnych czy finansowych.
Dużo mówi się o słabej dostępności pomocy psychologicznej i o jej kosztach, i to oczywiście jest prawda. Ale zanim w ogóle się zorientujemy, czy psycholog jest dostępny, musimy chcieć z tej pomocy skorzystać. U części osób ta chęć jest po prostu mniejsza – wyjaśniła – zauważa ekspertka.
Samodzielność ponad szczęście
Badania zespołu wykazały, że jedną z głównych przyczyn różnic między elektoratami politycznymi jest prawicowy autorytaryzm. To postawa cechująca się silnym przywiązaniem do tradycyjnych norm obyczajowych i religijnych, mocną identyfikacją z własną grupą, nieufnością wobec obcych oraz przekonaniem, że problemy należy rozwiązywać samodzielnie.
Jak wyjaśnia dr hab. Marchlewska, brak elastyczności w podejmowaniu decyzji o sobie sprawia, że podporządkowanie normom i posłuszeństwo staje się ważniejsze niż szczęście czy zdrowie psychiczne. W efekcie przekłada się to na mniejszą skłonność do sięgania po profesjonalną pomoc w sytuacjach kryzysowych.
Skala problemu okazała się zaskakująca nawet dla samych badaczy. Niemal 30% respondentów uważało, że studia psychologiczne uczą czytania w myślach, co wskazuje na bardzo ograniczoną świadomość społeczną dotyczącą rzeczywistej roli psychologii i kompetencji psychologów.