R E K L A M A
R E K L A M A

Dziura w akcyzie. Rząd traci setki milionów złotych na e-papierosach

Budżet traci setki milionów złotych, bo firmy obchodzą 40-złotową akcyzę nałożoną od września 2025 r. na e-papierosy i zestawy części do nich. Ministerstwo Finansów ma gotowe przepisy, które mogłyby to ukrócić, ale na razie wprowadza inną ustawę, która reguluje tylko bardzo małą cześć rynku. W tej sytuacji zasadne staje się pytanie, dlaczego część produktów wydaje się traktowana przez resort w sposób uprzywilejowany.

Ministerstwo musi zdecydować w jaki sposób opodatkować e-papierosy fot. Pexels

Problem dotyczy konstrukcji obowiązujących przepisów akcyzowych. W teorii 40 złotych podatku ma obciążać wszystkie e-papierosy i zestawy części do nich. W praktyce część firm wykorzystuje lukę, sprzedając urządzenia w rozłożone na „części pierwsze”. Osobno oferowana jest grzałka, osobno bateria, osobno zbiornik z płynem lub bez. Dopiero po ich połączeniu powstaje kompletny wkład, który podlegałby opłacie. Sprzedaż zdekompletowanych części pozwala jednak uniknąć podatku. W efekcie wpływy budżetu są istotnie niższe niż zakładano przy wprowadzaniu regulacji.

Ministerstwo Finansów przygotowało dwa projekty nowelizacji przepisów. Pierwszy z nich, obejmuje wyłącznie wkłady do e-papierosów indukcyjnych, których wcale nie sprzedaje się dużo. Projekt rozszerza 40-złotową opłatę także na same wkłady do tych urządzeń. Obecnie akcyzą objęta jest baza, czyli dolna część systemu. Po zmianie podatek obejmowałby dodatkowo wkład, co w praktyce oznaczałoby podwójne obciążenie w jednym systemie produktowym. Projekt przewiduje 14-dniowy okres na wyprzedaż towaru przed wejściem przepisów w życie. Resort finansów zapowiada szybkie procedowanie tej regulacji.

Drugi projekt, ma znacznie szerszy zakres. Zakłada objęcie 40-złotową opłatą wszystkich rodzajów wkładów i zbiorników do e-papierosów, w tym także pustych pojemników oraz zbiorników bez grzałek. Oznacza to objęcie regulacją całego rynku. Przyjęcie tej nowelizacji zamknęłoby mechanizm sprzedaży „na części” i wprowadziłoby jednolite zasady dla wszystkich podmiotów. W przeciwieństwie do pierwszego projektu przewiduje półroczny okres na wyprzedaż zapasów.

Mimo że drugi projekt zawiera w sobie rozwiązania dotyczące wkładów indukcyjnych, rząd na razie proceduje jedynie pierwsze rozwiązanie. Pełną regulacją Ministerstwo Finansów zapowiada zająć się dopiero w drugim kwartale roku. Oznacza to, że luka akcyzowa może utrzymać się jeszcze przez długi czas, potencjalnie nawet do 2027 r., jeśli proces legislacyjny będzie się przeciągał.

E-papierosy. Skąd różnice w obu projektach?

Rozdzielne procedowanie obu projektów rodzi pytania o spójność działań resortu oraz o równe traktowanie podmiotów. W jednym przypadku przewidziano 14 dni okresu przejściowego, w drugim – pół roku. Za oba projekty odpowiada wiceminister finansów Jarosław Neneman.

Na przedłużającym się chaosie regulacyjnym korzystają producenci. Wśród liderów sprzedaży e-papierosów wymieniane są firmy Evapify oraz Aroma King. Obie wprowadzają na rynek nowe modele urządzeń z grzałką ceramiczną wbudowaną w bazę. W takiej konstrukcji wymienne wkłady nie podlegają 40-złotowej akcyzie, przynajmniej do czasu wejścia w życie szerszej regulacji. Projekt, którym dziś zajmuje się ministerstwo ich nie obejmuje, ponieważ nie są to urządzenia indukcyjne.

Urzędnicy resortu finansów wcześniej deklarowali, że monitorują rozwój rynku e-papierosów. Tymczasem producenci zdążyli dostosować konstrukcję swoich produktów do obowiązujących przepisów. W efekcie rynek po raz kolejny wyprzedził fiskusa, a budżet państwa nadal traci znaczące kwoty z tytułu niepobranej akcyzy.

W sytuacji, gdy państwo zwiększa wydatki na obronność i ochronę zdrowia, a budżet jest pod coraz większą presją, rezygnowanie z należnych wpływów podatkowych trudno uznać za racjonalne. Luka w akcyzie na e-papierosy to nie techniczny detal legislacyjny, lecz realne pieniądze, których w napiętym budżecie po prostu nie powinno się oddawać.

 

2026-02-23

Angora