R E K L A M A
R E K L A M A

Drewno, żeliwny gong i niemiecka precyzja. Tak powstają zegary Mariana Dobosza

Pracownia Mariana Dobosza z Łasku od lat oferuje najwyższej klasy zegary stojące i wiszące, zaopatrzone w mechanizmy najlepszych niemieckich producentów. 

Fot. archiwum firmy

Gdy Marian Dobosz ukończył kwatermistrzowską szkołę oficerską w Poznaniu, niewiele wskazywało na to, że w przyszłości będzie zajmował się produkcją zegarów. W wojsku nie wytrzymał długo. Został urzędnikiem w urzędzie w Łasku. Ponieważ miał zdolności manual ne i trochę wolnego czasu, hobbystycznie zajął się stolarką. Po zmianie ustroju wyjechał do Niemiec, gdzie zatrudnił się w firmie Kieninger, czyli jednym z najbardziej znanych na świecie producentów zegarów kominkowych, ściennych i stojących. 

– Gdy wróciłem do kraju, postanowiłem, na miarę swoich możliwości, zająć się tym biznesem. Oczywiście nie było mowy o produkcji własnych mechanizmów i nie było takiej potrzeby, bo niemieckie są bardzo dobre – mówi Marian Dobosz. – Wykorzystałem swoje umiejętności i zacząłem projektować i robić korpusy, szafy, w które można włożyć niemieckie mechanizmy. To nie jest prosta robota. Przypomina prace stolarza i stroiciela fortepianów. Trzeba wiedzieć, jakie drzewo najlepiej nadaje się do produkcji zegara, jak wykorzystać jego właściwości akustyczne. 

Właściciel korzysta z mechanizmów dwóch niemieckich producentów: Hermle i Kieninger, które są uważane za najlepsze w Europie, a ich dokładność wynosi kilkanaście sekund na miesiąc. Cena mechanizmu stanowi co najmniej połowę końcowej ceny zegara. 

Do produkcji obudowy, tak jak w przypadku instrumentów muzycznych, nadają się tylko niektóre gatunki drewna. Najlepsze są dąb i olcha. Pan Marian kupuje je w zaprzyjaźnionym tartaku, który sezonuje je w odpowiednich warunkach. 

– Moje zegary praktycznie są instrumentami. Bardzo ważne jest też lakierowanie, ale nie ma tu żadnych mrocznych tajemnic jak w przypadku „purpurowych” skrzypiec ze znanego hollywoodzkiego filmu. 

Zegary mają jeden z dwóch rodzajów napędu: system linkowy albo łańcuchowy. 

Dla dźwięku zegara największe znaczenie ma żeliwny gong, który przekazuje dźwięk na skrzynię. Gong musi być przez kilka lat przygotowywany, żeby miał odpowiedni dźwięk, można powiedzieć, że – tak jak w przypadku drewna – jest „sezonowany” i powstaje na miejscu w kraju. W ofercie jest 13 modeli zegarów stojących i cztery wiszące. Wszystkie zaprojektowane przez właściciela i wszystkie produkowane tylko na indywidualne zamówienie.

Mechanizmy zegarowe mają kuranty, które wybijają kwadranse. Pierwszy jest krótki, drugi dłuższy, trzeci jeszcze dłuższy, a o pełnej godzinie wybijana jest cała melodia i dodatkowo młotkami konkretna godzina.

Zegary na pokolenia 

Najtańszy – Parys, zegar łańcuchowy jednokurantowy – kosztuje 9500 zł. Najdroższy – Pollux, dziewięciotubowy – 23 500 zł. To zegar o katedralnym brzmieniu, który zamiast tradycyjnych strun wyposażony jest w mosiężne tuby rezonansowe. Odgrywa melodie kuranta: Westminster, St. Michael i Whittington. Brzmienie jest imponujące, ale żeby takie było, Marian Dobosz musi stroić mechanizm przez wiele dni. Zegar oprócz pokazywania godzin i minut czy wygrywania melodii ma też komplikację faz księżyca. Cały proces produkcji trwa aż osiem tygodni. Zamawiający ma do wyboru korpus z dębu, olchy, mahoniu lub orzecha. Trzeba go nakręcać tylko raz na tydzień. 

– Nasze zegary zawozimy klientom własnym transportem. Dzięki temu mamy pewność, że dotrze on w stanie nienaruszonym. Na miejscu poziomuję zegar, zawieszam wagi, wahadło, przeprowadzam ostateczną kalibrację mechanizmu kurantowego i przede wszystkim instruuję klientów, jak dbać o mosiężne detale, lite drewno, jak bezpiecznie nakręcać mechanizm. Taki zegar, odpowiednio użytkowany, to inwestycja na kilka pokoleń. Naszych zegarów nie sprzedajemy za pośrednictwem innych sprzedawców. W przypadku Polluxa marża handlowa sklepu wynosiłaby co najmniej 5 – 6 tys. Tak więc finalna cena wzrosłaby do około 30 tys. zł. 

Zegary wiszące i stojące nie tylko odmierzają czas, ale są jednym z najbardziej prestiżowych elementów wyposażenia salonu czy gabinetu. Kupują je właściciele domów i rezydencji, urzędy. Trzy zegary z łaskiej pracowni znajdują się w Pałacu Czartoryskich przy Krakowskim Przedmieściu (ministerstwo kultury). Inny w znacznie ważniejszym pałacu, ale właściciel nie chce zdradzić, w którym. 

– Niestety, od kilkunastu lat jesteśmy zalewani chińską tandetą, która jest co najmniej dwa razy tańsza i zdecydowanie gorsza. Tymczasem moje zegary są także dwa razy tańsze od niemieckich, ale w niczym im nie ustępują, a moim zdaniem są lepsze i należycie konserwowane będą chodzić 200 – 300 lat. Z powodu stanu zdrowia Marian Dobosz myśli o zakończeniu produkcji w ciągu najbliższych lat, a najbardziej przykre jest to, że nie ma komu przekazać firmy. 

Od patyka do atomu 

Co najmniej 5 – 6 tys. lat temu ludzie zaczęli mierzyć czas, gdy w Egipcie, a później także w Chinach i Babilonii, pojawiły się zegary słoneczne. Zegary wodne także wynaleźli Egipcjanie za czasów XVIII dynastii, czyli co najmniej 3500 lat temu. Wiele wieków później kalif Hārūn al-Rashīd podarował zegar wodny cesarzowi Karolowi Wielkiemu, który dotarł do Akwizgranu w 807 r. Z zegara co godzinę wypadały metalowe kulki uderzające w misę, a z otwierających się okienek wyskakiwały figurki ruchomych rycerzy. 

W XIII wieku w Europie pojawiły się zegary mechaniczne o napędzie ciężarkowym. Z początku umieszczano je na wieżach kościołów. Najstarszy wciąż działający zegar tego typu znajduje się w katedrze w Salisbury w Anglii i został zbudowany w 1386 r. 

Na ziemiach polskich pierwszy zegar mechaniczny został zbudowany we Wrocławiu, i to jeszcze wcześniej, bo już w 1368 r., ale się nie zachował. 

W 1450 r. wynaleziono mechanizm sprężynowy. 

W XV stuleciu nastała moda na budowę skomplikowanych i bardzo efektowych zegarów astronomicznych, które dodatkowo pokazywały położenie ciał niebieskich oraz przyciągały wzrok ruchomymi postaciami. 

W 1410 r. zegar astronomiczny skonstruowany przez matematyka Jana Sindla i zegarmistrza Mikołaja z Kadania został umieszczony na ścianie praskiego ratusza, gdzie do dziś można go podziwiać. Jeden z najsłynniejszych zegarów astronomicznych znajduje się w Kościele Mariackim w Gdańsku. Dzieło Hansa Düringera z Torunia, ukończone w 1470 r., ma 14,5 metra wysokości i przez pewien czas było największym tego typu mechanizmem na świecie. Jednak już w połowie XV wieku zegar przestał chodzić. Jego renowacja trwała czterdzieści lat i 31 grudnia 2025 r. ponownie ożył. 

Przyjmuje się, że w 1510 w Norymberdze Peter Henlein, niemiecki zegarmistrz i ślusarz, skonstruował pierwszy w historii zegar kieszonkowy napędzany sprężyną. 

Prawdziwą rewolucją było skonstruowanie przez Christiaana Huygensa zegara wahadłowego, który zaprezentował 26 grudnia 1656 roku. Wynalazek pozwolił osiągnąć dokładność do 15 sekund na dobę. 

Pierwszy zegarek naręczny, na zamówienie Karoliny, królowej Neapolu i siostry Napoleona, stworzył w 1812 Szwajcar Abraham-Louis Bréguet, najwybitniejszy zegarmistrz w historii, który 11 lat wcześniej wymyślił tourbillon, obrotową klatkę zawierającą balans i mechanizm wychwytowy, która niweluje wpływ grawitacji i zapewnia zwiększenie precyzji chodu. Niestety, takie rozwiązania są dziś dostępne tylko w drogich zegarkach. Bréguet udoskonalił też zegarek z napędem automatycznym wymyślony przez Abrahama-Louisa Perreleta, który nakręca się samoczynnie podczas noszenia. Prawdziwy przełom nastąpił w 1927 r., gdy Amerykanie z Bell Telephone Laboratories stworzyli mechanizm kwarcowy. Musiało jednak minąć wiele czasu, zanim trafił do masowej produkcji. Zawdzięczamy to japońskiej firmie Seiko, która wprowadziła go na rynek w modelu Astron w 1969 r. Dzięki temu rozwiązaniu zegarki stały się dokładniejsze (mierzą czas nawet do setnych części sekundy), tańsze w produkcji, jednak dla wielu znawców zegarków straciły „duszę”. 

Kolejną rewolucję zawdzięczamy zegarom atomowym, które chodzą z dokładnością do jednej sekundy na 300 miliardów lat. 

Największy zegar świata znajduje się na wieży zegarowej (wysokiej na 601 m) kompleksu hotelowego położonego tuż obok Wielkiego Meczetu w Mekce. Średnica każdej z czterech tarcz wynosi 46 m, a długość wskazówki minutowej – 22 m. 

2026-10-31

Krzysztof Tomaszewski