R E K L A M A
R E K L A M A

Damie nie wypada być ofiarą. Milczenie może zabić

W szkole uczą, że przemoc jest zła. Na apelach mówi się o tolerancji, w gablotach wiszą kolorowe plakaty o empatii, a na zebraniach zapewnia się, że „dzieci są pod stałą opieką”. Potem jednak przychodzi codzienność i okazuje się, że najgroźniejsza nie jest przemoc sama w sobie, lecz cisza dorosłych, którzy wolą jej nie zauważać.

Fot. Flickr

Maja była „gwiazdeczką”. Śpiewała na szkolnych uroczystościach, zbierała brawa, nauczyciele chwalili talent i obycie sceniczne. Kilka korytarzy dalej, w tej samej szkole, zamykała się w toalecie i płakała. Miała 13 lat i ataki paniki. – Najgorszy był dzwonek. Bo dzwonek znaczył, że znowu muszę wyjść do nich – wspomina dziś. Pierwszy sygnał pojawił się wcześnie. Miała osiem lat, gdy na ścianie szkoły zobaczyła napis: „Maja to chu…”. Autorem był kolega z klasy. Reakcja dorosłych? „Chłopcy tacy są” i tłumaczenie, że pewnie mu się podoba. Ośmiolatce zasugerowano, że wulgarna obelga jest formą zainteresowania. Sprawa zniknęła, a wraz z nią poczucie bezpieczeństwa. Później było już tylko gorzej. Klasa sportowa, nowe twarze, stare mechanizmy. „Gruba świnia”, „oblecha”, „pedałek”. Słowa rzucane czasem raz w tygodniu, czasem częściej – zawsze wystarczająco, by czuć napięcie.

Nie wiedziałam, z której strony to przyjdzie. Byłam zamknięta w pomieszczeniu z ludźmi, którzy mnie nie znosili. Gdy hejt przeniósł się do internetu, przestał być przypadkowy. Stał się precyzyjny i brutalny. „Mogę ci nasr… do mordy”, „walnij się tłuczkiem do mięsa”. Pisane w klasie, kilka metrów od niej, przy nauczycielu zajętym własnymi sprawami. Nikt nie reagował. Kiedy Maja zgłosiła sprawę, dostała nową rolę. Donosicielka. Ta, która nie wytrzymała. – To ja byłam tą złą. Sprawcy? Wzorowe zachowanie, czerwone paski, brak realnych konsekwencji. Przeprosiny skierowane nie do ofiary, lecz do dyrekcji. Najbardziej zapamiętała jedno zdanie: „Maja, ty jesteś damą, damie nie wypada”. Usłyszała je w gabinecie dyrektorki. Szkoła uczy manier, ale nie potrafi nauczyć odpowiedzialności. Matka dziewczyny przyznaje dziś, że zbyt długo bagatelizowała sygnały.

Myślałam: taki jest świat. Teraz wiem, że taki być nie powinien. Według dokumentów wszystko przebiegło wzorowo: rozmowy, procedury, wsparcie. Według Mai – nie wydarzyło się nic. Dziś dziewczyna ma 17 lat. Jest aktywistką, mówi głośno, nie chce zemsty. Chce reakcji. – Milczenie zabija – powtarza. Zmieniła szkołę, zaczęła od nowa. Już nie jest grubą świnią. Jest Mają. 

2026-01-13

Wybrała i oprac. E.W. na podst. „To ja byłam sześćdziesioną. Wychodzisz ze szkoły, a obelgi i wyzwiska idą za tobą do domu”, magazyn.wp.pl