R E K L A M A
R E K L A M A

Niebezpieczne kierunki turystyczne. Komentarze w internecie

Konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na wakacyjne plany Polaków. Ulubione dotychczas regiony, czyli np. Turcja, Grecja i Egipt, przestają już być tak atrakcyjne. Czy to oznacza, że należy spodziewać się tłoku na polskich plażach i rodzimych górskich szlakach?

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Ankieta przeprowadzona przez serwis otoNoclegi.pl pokazuje wyraźną zmianę w planach urlopowych Polaków. Niemal 3/4 ankietowanych deklaruje, że w obecnej sytuacji geopolitycznej będzie częś ciej podróżować po Polsce. – 61 proc. planuje spędzać na krajowych wyjazdach zdecydowanie więcej czasu, a kolejne 12 proc. – nieco więcej niż dotychczas – mówi Kamil Ruciński, założyciel serwisu oto- Noclegi.pl, cytowany przez Fakt.pl.

Dziennikarze portalu superbiz. se.pl sprawdzili, że najwięcej wakacyjnych rezerwacji robionych jest obecnie w dobrze znanych kurortach turystycznych, czyli w Kołobrzegu, Gdańsku, Zakopanem, Karpaczu i w Świnoujściu, ale coraz większą popularnością cieszą się mniej oczywiste miejsca, takie jak Nałęczów, Kazimierz Dolny, Białystok oraz Istebna. Jak długo będą wypoczywać turyści na urlopie? Średni planowany pobyt nad morzem to 6 dni, w górach – dzień krócej. Najwięcej przyjazdów zapowiada się na drugą połowę lipca i początek sierpnia. „Liczba zarezerwowanych noclegów jest już o 7,4 proc. wyższa niż rok temu” – podaje tvn24.pl.

– Na tym etapie trudno jeszcze jednoznacznie ocenić, jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynie na najbliższy sezon wiosenno-letni. Dane pokazują raczej etap sprawdzania ofert i porównywania opcji, a nie masowej zmiany planów wyjazdowych – zauważa Katarzyna Włodarczyk z portalu nocowanie. pl, cytowana przez „Gazetę Wyborczą”. Dodaje jednak, że jeśli niepewność geopolityczna utrzyma się w kolejnych tygodniach, to Polska może stać się dla części turystów naturalną alternatywą dla wakacji zagranicznych.

– Nie po raz pierwszy turystyka musi zwolnić tempo w obliczu napięć geopolitycznych i błyskawicznie przestawić się na inne tory. W takich sytuacjach zawsze są przegrani i wygrani – mówi w rozmowie z Interią Paulina Kossakowska, właścicielka agencji marketingowej specjalizującej się w obsłudze firm z branży turystycznej. Dodaje, że zauważalny jest potężny spadek cen na kierunku egipskim, w związku z tym można dziś znaleźć oferty tygodniowego wypoczynku w Egipcie, w formule all inclusive, z wylotem i powrotem z/do polskiego portu lotniczego, za kilkaset złotych.

„Jest szansa na wyhamowanie tej masowej głupawki z lataniem po całym świecie. A teraz, gdybym miał wykupioną wycieczkę w tamte tereny, na pewno bym nie leciał. To tylko kasa. Spokój jest więcej wart” – skomentował Kierowca na stronie turystyka.wp.pl. „Nawet jak było spokojnie, to i tak i ja, i moja rodzina nie jeździmy w te dzikie strony. Nie odpowiada nam klimat i towarzystwo, wolimy polskie morze i jeziora. Stać nas na wczasy w Polsce” – odpowiedział mu Anonim.

Według Światowej Rady Podróży i Turystyki (WTTC) każdy dzień wojny z Iranem powstrzymuje turystów przed wydaniem na Bliskim Wschodzie 550 milionów euro. – W nadchodzących miesiącach zaobserwujemy przesunięcie przepływów turystycznych w kierunku miejsc postrzeganych jako bezpieczniejsze, w zachodniej części Morza Śródziemnego, w Ameryce Łacińskiej i w regionie Azji i Pacyfiku – mówi Juan Molas, prezes Hiszpańskiej Rady Turystyki, cytowany przez EuroNews.

– To wszystko nagle runęło – narrację o bezpiecznych kurortach na Bliskim Wschodzie czy wygodnych przesiadkach w Dubaju podsumowuje w rozmowie z Radiem Zet Marek Stus, analityk rynku lotniczego portalu Pasazer.com. – Przekonanie o bezpieczeństwie w regionie stanęło pod znakiem zapytania – dodaje.

W mediach społecznościowych już po wybuchu konfliktu znaleźć można było wiele ogłoszeń zaczynających się od słów: „Odsprzedam wycieczkę…”. Za 3000 zł można było zdecydować się na wypoczynek, za który ktoś zapłacił 8000 zł. Nie brakuje też dyskusji i pytań o pobyt w popularnych kurortach: „Zastanawiamy się, czy lecieć. Niby mówią, że tam wszystko OK… Co myślicie?”. Odpowiedzi są różne. „Rozsądek podpowiada nie. Masz 50/50, że będzie OK lub nie. Może nawet wojny tam nie będzie, ale wybuchy gdzieś obok są bardzo prawdopodobne”.

„Jak moi drodzy kochani rodacy chcą jechać do Egiptu lub Turcji w obecnym gorącym okresie na wakacje, niech jadą, nie jestem zawistny. Tylko niech złożą oświadczenie w MSZ, przez biuro podróży, które ich wysyła, że za powrót do kraju awaryjnie przez nasze władze pokrywają z własnej kieszeni. Jaki był PiS, wszyscy wiemy, ale w pandemii pokazali, że mogą przywieźć awaryjnie rodaków z powrotem do kraju, lecz ci za to zapłacą z własnej kieszeni, a nie na koszt podatnika, jak to jest obecnie. Albo cię stać latać za granicę samolotem na wycieczkę, albo cię nie stać, cóż, prawa ekonomii są bezwzględne” – komentował jeden z czytelników money.pl.

– Sektor turystyczny to system naczyń połączonych m.in. bezpieczeństwem – zaznacza w rozmowie z Interią Paweł Kunz, podróżnik, dziennikarz i ekspert branży turystycznej. A to oznacza, że jedne kierunki tanieją, a inne – stają się droższe. – Wzrost cen w biurach podróży już teraz jest widoczny. Obserwując średnią cenę transakcyjną wyjazdów zorganizowanych do „bezpiecznych” krajów Europy Południowej i Zachodniej, takich jak Grecja czy Włochy, tendencja jest wyraźna – mówi.

„Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wyraźnie odbiła się na cenach wakacji organizowanych przez biura podróży. Wczasy w Egipcie, Maroku czy na Cyprze mocno potaniały, podczas gdy urlop w Hiszpanii, Grecji czy we Włoszech kosztuje dziś zdecydowanie więcej niż jeszcze dwa tygodnie temu. Tendencja jest wyraźna – kluczem w wyborze wakacyjnego kierunku stało się bezpieczeństwo” – czytamy na portalu fly4free. „Na tle regionu wyróżnia się jedynie Tunezja, która jako jedyna z północnoafrykańskich kierunków wyraźnie drożeje (…). Za bezpieczną alternatywę turyści uznali także Turcję. Kurorty na Riwierze Tureckiej oraz nad Morzem Egejskim są oddalone o tysiące kilometrów od strefy działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie – co w połączeniu z bardzo rozbudowaną i zróżnicowaną bazą hotelową wpływa stabilizująco na poziom cen”.

Osobnym rozdziałem są dziś wyjazdy np. do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru lub Omanu – kierunków, które w ostatnich sezonach upodobała sobie bardziej zamożna część turystów. Zamknięcie nieba nad państwami w tamtym regionie poskutkowało odwołanymi lotami, co z kolei sprawia, że główne punkty przesiadkowe Zatoki – Dubaj, Abu Zabi i Doha – w zasadzie nie działają. W mediach pojawiają się określenia, że to „lotniczy wstrząs dla turystyki” w regionie. Biura podróży wycofują ze swoich ofert wycieczki w tamte rejony. Klienci biur podróży – jak informuje „Rzeczpospolita” – mogą liczyć na zwroty wpłat, vouchery lub bezkosztową zamianę kierunku.

„Zupełnie tych ludzi nie kumam, począwszy od tego, że wyjeżdżają na 7 dni, z czego dwa spędzają w samolocie i na lotniskach (…). Ja tam wolę spakować plecaki i zniknąć latem z rodziną na 3 tygodnie w jakimś ustronnym miejscu w górach, dolinach czy nad morzem. To jest satysfakcjonujący wypoczynek” – skomentował TonyHalik na turystyka.wp.pl. 

2026-03-24

Opr. ADO