R E K L A M A
R E K L A M A

Niedzisiejsza i… bardzo dobrze! Recenzja Mazdy 3

Segment kompaktowych aut ma już lata świetności za sobą. „Zawdzięcza” to modzie na SUV-y i crossovery, które zdominowały rynek. Co nie oznacza, że całkiem wymarł, a dowodem tego jest wciąż będąca w ofercie Mazdy trójka. Japoński hatchback, produkowany od 2019 roku, niezmiennie oczarowuje wyglądem, zwłaszcza w charakterystycznym dla marki pięknym czerwonym lakierze. Po ostatniej modernizacji samochód otrzymał bardzo niewspółczesny, duży i niewytężony benzynowy silnik. Żeby było ciekawiej, oferowany z „reliktem przeszłości”, czyli manualną skrzynią biegów.

Fot. Maciej Woldan

28 października w Warszawie odbyła się premiera w formie prezentacji statycznej, więc jeszcze bez jazd, nowego Volkswagena Tiguana w elektrycznym wariancie, który trafi do salonów w przyszłym roku. Największą i najgłośniej komentowaną rzeczą w niemieckim SUV-ie na prąd był… gadżet. Specjalna nakładka retro na ekran, imitująca dawne zegary. Wskrzeszone do życia niebieskie tarcze z Golfa czwórki (produkcja w latach 1997 – 2006) w nowym aucie wywoływały wśród dziennikarzy uśmiechy i sentyment. Jasne, to drobiazg, ale pokazujący, jak bardzo w przytłaczająco cyfrowej motoryzacji pożądane są nawiązania do klasycznych rozwiązań.

Mazda 3, z którą mierzyłem się w ramach tygodniowego testu, ma w sobie pełno takich patentów. Nie chodzi wyłącznie o analogowe klasyczne wskazówki. Owszem, są takie na pokładzie i wspaniale się na nie patrzy, ale rzecz w szeregu kwestii ważniejszych i zaskakujących w 2026 roku. Japoński kompakt jest więc archaiczny? Trochę tak, ale nie widzę w tym absolutnie nic złego…

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-11-04

Maciej Woldan