SUV-y coupé. Trudno ostatnio o bardziej modny segment samochodów. Tego typu modele o podwyższonym prześwicie nadwozia, ze ściętym na sportową nutę tyłem, czuje się w obowiązku mieć w swojej gamie właściwie każda marka. Od premium po popularne. W Alpine, a więc firmie z wielkimi tradycjami, lecz zupełnie niezwiązanymi z takimi pojazdami, wyjątkowy wizerunek budowano na rasowych, lekkich sportowych wozach. Stwierdzono jednak, że najwyższa pora, aby dołączyć do niełatwego wyścigu nie tylko z europejską konkurencją i poddać się trendom… Efekt?
Stylistyczne sedno
Nie twierdzę, że A390 jest najpiękniejsze z licznej stawki. Uważam natomiast, że Alpine najlepiej oddaje pomysł na SUV-a coupé. Od francuskiej nowości aż bije zadziornością. Masa przetłoczeń, ostro „narysowane” reflektory, dynamiczna sylwetka, która wręcz krzyczy, że mamy do czynienia ze szczególnie szybkim autem. Tylko niezbyt dużo SUV-a w tym SUV-ie… Wszelkie terenowe aspiracje torpeduje parametr w postaci raptem 15-centrymetrowego prześwitu. Niemniej nie o takie zdolności chodziło Francuzom.

Subskrybuj