Valentina Elce, neurobiolożka poznawcza z Uniwersytetu we Fryburgu, przez kilka lat przyglądała się codziennemu życiu i snom ponad trzech tysięcy osób w wieku od 18 do 70 lat. Wnioski? To, czym zajmujemy głowę w ciągu dnia, wraca do nas nocą. Nie zawsze jednak w oczywistej postaci. Szef może pojawić się we śnie jako warczący pies, a rodzinny konflikt zmienić w labirynt bez wyjścia. Sen nie jest bowiem wierną kroniką wydarzeń.
Sposób, w jaki funkcjonujemy za dnia, może wpływać na kształt nocnych opowieści. Osoby często pogrążające się w marzeniach i pozwalające myślom swobodnie wędrować miewały sny krótsze i bardziej poszarpane. Z kolei ci, którzy interesowali się włas nymi snami, rozmawiali o nich i próbowali je zapamiętywać, częściej opisywali rozbudowane, barwne historie. Nie wiadomo tylko, co było pierwsze: zachwyt nad snami czy sny godne zachwytu. Jedno jest pewne – pamięć snów można ćwiczyć. Wystarczy po przebudzeniu zapisać choćby kilka zdań. Nawet: „Nic nie pamiętam”. Brzmi mało romantycznie, ale podobno działa. Mózg szybko orientuje się, że nocne historie zaczęły nas interesować, i z czasem zostawia po nich wyraźniejsze ślady. Jeszcze ciekawszy eksperyment przeprowadziła Karen Konkoly, neurokognitywistka związana obecnie z Uniwersytetem Cambridge. Badaczka sprawdzała, czy sny mogą pomagać w rozwiązywaniu problemów wymagających kreatywnoś ci.
Uczestnicy otrzymywali przed snem łamigłówki. Jedna z nich polegała na tym, by z jedenastu zapałek ułożyć dziewięć. Rozwiązanie wymagało porzucenia oczywistego sposobu myślenia – należało ułożyć z zapałek słowo „DZIEWIĘĆ”. Wyniki były zastanawiające. Problemy, które nie pojawiły się w snach uczestników, rozwiązywano w mniej niż jednej piątej przypadków. Gdy jednak zagadka przedostała się do snu, skuteczność przekraczała 40 procent. Nie oznacza to, że śpiący siadali przy nocnym biurku i wykonywali obliczenia. Rozwiązania najczęściej przychodziły dopiero później – po przebudzeniu, a niekiedy nawet w kolejnych dniach. Sen najwyraźniej nie podaje odpowiedzi na srebrnej tacy. Raczej delikatnie odsuwa na bok błędne założenia, do których przywiązaliśmy się na jawie.