– Wiele lat temu stawianie baniek kojarzyło mi się wyłącznie z leczeniem infekcji dróg oddechowych. Teraz obserwuję na przykład sportowców ze śladami po bańkach na ramionach. Co się zmieniło w podejściu do wspomnianej metody?
– Właściwie nic, tyle że wcześniej ludzie nie do końca zdawali sobie sprawę, dlaczego to działa i co właściwie wtedy dzieje się pod skórą. Wiedzieli tylko, że bańki wyciągają chorobę i tak to sobie tłumaczyli. Dziś opisujemy to w ten sposób, że wytworzone w bańce podciśnienie podrażnia receptory znajdujące się w skórze. Dochodzi do przekrwienia skóry i powstania miejscowego stanu zapalnego. Układ odpornościowy traktuje tę krew jako ciało obce, co stymuluje produkcję przeciwciał oraz mobilizuje rezerwy regeneracyjne organizmu. Dzięki temu miejscowemu „fizjologicznemu kopowi” następuje intensywna regeneracja obszaru poddanego zabiegowi. W przypadku sportowców taki stan wywoływany jest zazwyczaj w miejscach przebiegu przeciążonych mięśni. Dotyczy to również dolegliwości bólowych.
Subskrybuj