Z najnowszego raportu Fundacji Nutricia „Dezinformacja żywieniowa. Co Polacy wiedzą o żywieniu w chorobie?” wyłania się niepokojący obraz: zaledwie 3 proc. z nas czerpie wiedzę o żywieniu od lekarza, podczas gdy niemal co piąta osoba przyznaje się do korzystania w tym zakresie ze sztucznej inteligencji.
Żywienie stało się jednym z najgorętszych tematów zdrowotnych w sieci. Dziś wystarczy kilka sekund, by znaleźć odpowiedź na pytanie o to, co należy jeść i jak się suplementować, jednak ta szybkość ma swoją cenę. Eksperci alarmują, że rzetelna wiedza medyczna przegrywa z dostępnością i wygodą mediów społecznościowych. Najczęstszym źródłem informacji dla Polaków pozostają rodzina i znajomi (35 proc.) oraz media społecznościowe (34 proc.). Dietetycy, podobnie jak lekarze, znajdują się na szarym końcu zestawienia – wskazuje ich zaledwie kilka procent respondentów.
Jest ryzyko
Tymczasem korzystanie z przypadkowych źródeł niesie za sobą poważne ryzyko. W sieci niezwykle łatwo bowiem jest znaleźć informacje niepełne, wyrwane z kontekstu lub po prostu fałszywe, co może bezpośrednio wpływać na decyzje podejmowane w procesie leczenia.
Analizując wspomniane badania, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z wielkim paradoksem zaufania. Polacy najczęściej szukają bowiem wiedzy tam, gdzie w rzetelność informacji najbardziej wątpią. Co trzeci ankietowany przyznał, że zetknął się z informacjami o żywieniu w chorobie, których wiarygodność budziła zastrzeżenia – dotyczyło to głównie treści uzyskanych od rodziny i z internetu. Co znamienne, lekarz był jedynym źródłem, którego rzetelności respondenci w ogóle nie kwestionowali. Mimo to wciąż rzadziej wybieramy profesjonalną konsultację niż poradę od algorytmu czy znajomego.