R E K L A M A
R E K L A M A

Zgorszenie [FELIETON MARTENKI]

W „Upadku” Camusa mamy autoanalizę moralnej degrengolady człowieka. W filmie „Wstręt” Polańskiego widz jest wciągany w przerażający mechanizm rozpadu. Nas, Polaków, codzienność wiedzie ku degrengoladzie i rozpadowi przez zgorszenie. Otacza nas ono zewsząd niczym trupi odór rozkładu. Polszczyzna zna wiele synonimów zgorszenia (znieprawienie, zepsucie, demoralizacja, skundlenie, sparszywienie, zeszmacenie), jednak mało kto odnosi tę opresję do własnego bytu, poczucia bezpieczeństwa, wspólnoty narodowej. To wielki błąd!

Rys. Mirosław Stankiewicz

Ewangelista Mateusz przestrzega: „Biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie”. Przestrzega na próżno, bo znajomość Ewangelii wśród Polaków jest taka, jak wśród mieszkańców Wilkowyj (oglądajcie „Ranczo”!). Żadna. Już ten fakt wzbudza zgorszenie, aliści nawet ostentacyjnym dyżurnym katolikom, których oglądamy w mediach codziennie, Mateusz kojarzy się wyłącznie z Morawieckim.

Tymczasem zgorszenie zalewa nas po szyję… Płynie z Pałacu Prezydenckiego i Pałacu (małego) rządowego. Płynie z armii i parlamentu, samorządów, sądów i partii politycznych, biznesu, filmu i sportu. Zgorszenie przygniata tych, którzy próbują sanacji, ale nec Hercules contra plures… (dla nieuków: I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa). Soczewką, która skupia polskie zgorszenie, zabójcze dla ducha narodu i jego praw, jest Trybunał Konstytucyjny, zatruty płód Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy, spłodzony ku pożytkowi jednej partii i jednej władzy. Dziś Trybunał, najważniejszy strażnik konstytucji, ma status spękanej wydmuszki z sędziami, o których dobrostan zabiega prezydent, też przekonany, że jest strażnikiem konstytucji, choć brzmi to szyderczo. A Trybunał? W efekcie zdeptania konstytucji nie funkcjonuje w ogóle (podobnie jak ledwie dycha polska dyplomacja bez ambasadorów).

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-11-07

Henryk Martenka