Rozpoczęte 12 września występy były dla Kanadyjki wielkim powrotem na scenę po sześciu latach przerwy spowodowanej poważnymi problemami zdrowotnymi. Stan 58-letniej gwiazdy, która cierpi na syndrom sztywnego człowieka – rzadką chorobę neurologiczną, powodującą bolesne skurcze i sztywność mięśni – budził od początku ogromny niepokój. Aby mogła wytrzymać dwugodzinny show, jej trenerka opracowała specjalny program inspirowany treningiem zawodowych tancerzy, obejmujący pilates, jogę, balet, taniec współczesny i ćwiczenia rozciągające. Sesje trwały od 30 minut do kilku godzin. Na potrzeby artystki dostosowano również scenografię. Zrezygnowano z laserów, wybuchów ognia i innych gwałtownych efektów, które mogłyby wywołać atak choroby. Zamiast tego postawiono na monumentalne dekoracje, ekrany i światło.
Subskrybuj