R E K L A M A
R E K L A M A

Londyn radzi szykować się na kryzys. Zamiast strachu pojawiły się żarty

Wielu mieszkańców Zjednoczonego Królestwa uważa, że władze ich straszą. Rząd zainicjował kampanię „Bądźcie gotowi”. Wezwał obywateli, aby na wypadek sytuacji kryzysowych gromadzili zapasy. 

Wes Streeting /Źródło: YouTube

Minister obrony Wes Streeting, który jest twarzą tej akcji, powiedział, że wytyczne pomogą ludziom przygotować się na zdarzenia takie jak pożary, powodzie czy cyberataki. Wysocy rangą wojskowi wskazywali na ryzyko ataku ze strony Rosji. Londyńskie tabloidy nazwały rządowe zalecenia „Poradnikiem Sądu Ostatecznego”. Władze radzą m.in. zgromadzenie dziewięciu litrów wody na osobę, co wystarczy na trzy dni, a także żywności o długim terminie przydatności do spożycia, jak mięso i warzywa w puszkach czy suszone owoce. Na liście znalazły się także: radioodbiornik zasilany bateryjnie lub nakręcany ręcznie, płyn do dezynfekcji rąk, chusteczki i przybory toaletowe, karma dla zwierząt domowych, artykuły dla niemowląt, latarka, koce, naładowany powerbank, gotówka, apteczka pierwszej pomocy oraz kopie ważnych dokumentów. 

Inicjatywa rządowa nie okazała się sukcesem, bo obywatele, dziennikarze, a nawet politycy zaczęli zapobiegliwe zalecenia wyszydzać lub podawać w wątpliwość. 

Od razu przypomniano żartobliwe słowa,

jakie Angela Rayner, minister do spraw mieszkalnictwa, społeczności i samorządów lokalnych, wygłosiła we wrześniu podczas konferencji Partii Pracy: „Do zapasów na wypadek sytuacji nadzwyczajnej zabrałabym tusz do rzęs, korektor, butelkę Sauvignon blanc, puszkę fasolki w sosie pomidorowym, bo fasolkę trzeba mieć, a do tego puszkę kremu deserowego typu custard”. 

Poproszony o komentarz po ogłoszeniu zaleceń skarbnik generalny James Murray powiedział, że on tak bardzo nie potrzebuje tuszu do rzęs, ale do tej pory zgromadził tylko zapasy kawy. 23 października premier Andy Burnham musiał oświadczyć, że alkohol na liście zapasów nie powinien być priorytetem. Dziennik „The Telegraph” opublikował rysunek przedstawiający dwoje obywateli siedzących przy stole, z których jeden mówi: „Gromadzę zasoby fotografii mojego lunchu. Jeśli ataki hakerów spowodują niedobory żywności, będę mógł nadal zamieszczać zdjęcia posiłków w mediach społecznościowych”. Dziennik „The Daily Mail” napisał, że rządowa inicjatywa zmienia się w farsę. 

Minister Wes Streeting

musiał odpierać ataki, że rząd straszy naród. Pewien wyborca zarzucił mu w programie BBC, że chce nakłonić ludzi do panikarskich zakupów, jak w czasie epidemii COVID-19. Minister wyjaśnił, że obywatele „powinni być czujni, ale nie zaniepokojeni”. Przywódczyni Partii Konserwatywnej i opoycji Kemi Badenoch zaznaczyła, że wiele osób mieszkających na obszarach wiejskich, jak jej własny okręg wyborczy w północno-zachodnim Essex, już gromadzi zasoby, ponieważ w pobliżu nie ma sklepów. „Minister obrony mówi o robieniu zapasów, ale nie chce nam powiedzieć, czy znalazł środki na sfinansowanie obronności. Oczekujemy, że będzie dbał o nasz kraj, pilnował granic i zapewni żołnierzom niezbędny sprzęt”, krytykowała Badenoch. 

Premier Burnham podkreślał, że inicjatywa jest ważna, ponieważ nieoczekiwane wydarzenia zdarzają się coraz częściej. Wskazał, że gwałtowne burze właśnie spustoszyły Kornwalię i prądu nie ma 9 tysięcy ludzi. Do tego trzeba było zamknąć rządowe strony internetowe z powodu luki w systemie bezpieczeństwa. Władze w Londynie przypomniały, że zalecenia gromadzenia zapasów wydały już wcześniej inne państwa, m.in. Francja, Irlandia i Holandia. 

2026-10-31

KK na podst.: BBC, The Telegraph, The Daily Mail, The Guardian